Bony skarbowe

Największy wpływ na sytuację na rynku finansowym w minionym tygodniu miały opublikowane wyniki dotyczące poziomu deficytu na rachunku bieżącym w czerwcu. Pierwsze reakcje po ich ogłoszeniu były dość nerwowe. Uczestnicy rynku finansowego i analitycy spodziewali się, że deficyt wyniesie około 700 mln dolarów, tymczasem osiągnął on poziom 870 mln USD. Spowodowało to wyprzedaż papierów skarbowych na rynku wtórnym oraz wzrost ich rentowności, a także osłabienie złotego.Jednak po bardziej wnikliwej analizie danych sytuacja nieco się uspokoiła. Generalnie można bowiem mówić o poprawie wyników. Deficyt rośnie wolniej niż w pierwszych miesiącach roku. Eksport zwiększył się o 14% w stosunku do czerwca ubiegłego roku, wobec zaledwie 1,4% wzrostu importu. Niekorzystne były dane dotyczące inflacji. W lipcu ceny żywności wzrosły o 0,4%, co może oznaczać zwiększenie się inflacji do 11% w lipcu, licząc w stosunku do lipca ubiegłego roku. Według najbardziej pesymistycznego wariantu symulacji dokonanej przez GUS, wskaźnik inflacji grudzień do grudnia może wynieść nawet 11,3%, zaś średnioroczny 10,9%, choć jako najbardziej prawdopodobne uznaje się 8,9% rok do roku i 10,2% średniorocznie.W poprzedni wtorek odbył się dodatkowy przetarg na bony 3-tygodniowe. Tradycyjnie papiery te cieszyły się dużym powodzeniem inwestorów. Popyt na nie wyniósł 5,65 mld zł, wobec oferty sprzedaży wynoszącej 2,5 mld zł. W środę odbyła się aukcja obligacji zerokuponowych i o stałym oprocentowaniu o łącznej wartości nominalnej 1,6 mld zł. Popyt na te papiery wyniósł 7,2 mld zł. Mimo tak dużej przewagi popytu nad podażą zanotowano wzrost ich rentowności.Popyt, podaż i obrotyNa wczorajszy przetarg inwestorzy złożyli oferty zakupu bonów skarbowych o łącznej wartości nominalnej wynoszącej zaledwie 1,02 mld zł. W stosunku do poprzedniego planowego przetargu z 31 lipca oznacza to spadek o 897 mln zł, czyli o prawie 47%. Jednocześnie popyt osiągnął poziom najniższy od 15 listopada 1999 r. Trudno jednoznacznie określić przyczyny tak wyraźnego spadku zainteresowania zakupami tych papierów. Można przypuszczać, że przyczynił się do tego dodatkowy przetarg na bony 3-tygodniowe, który odbył się 1 sierpnia (kupiono w jego trakcie bony o wartości 2,5 mld zł) oraz zapowiedź kolejnego, na papiery 6-tygodniowe (odbędzie się 11 sierpnia). Niemniej jednak dość niespodziewany spadek popytu może nieco dziwić.Wartość bonów zaoferowanych wczoraj do sprzedaży wyniosła zaledwie 400 mln zł i była najniższa od końca sierpnia ubiegłego roku. Oznacza to spadek w stosunku do poprzedniego poniedziałku o 200 mln zł, czyli o jedną trzecią.Wartość nominalna zawartych transakcji wyniosła 400 mln zł.RentownośćWbrew tendencji obserwowanej na rynku wtórnym w poprzednim tygodniu, na wczorajszym przetargu zanotowano spadek rentowności obu notowanych rodzajów bonów. Średnia rentowność papierów o 13-tygodniowym terminie wykupu obniżyła się z 16,685% do 16,604%, a więc o 0,08 punktu procentowego, czyli o niecałe 0,5%. W tym przypadku zanotowano prawie dwuipółkrotną przewagę popytu nad podażą.Średnia rentowność bonów 52-tygodniowych zmniejszyła się z kolei z 17,721% do 17,714%, a więc zaledwie o 0,007 punktu procentowego. Nieznaczne zmiany rentowności tych papierów w ciągu kilku ostatnich tygodni pozwalają na sformułowanie tezy o stabilizacji w tym zakresie. W przypadku bonów rocznych przewaga popytu nad podażą była znacznie niższa niż przed tygodniem.Struktura popytu i podażyPo stronie podaży zanotowano przesunięcie preferencji emitenta w kierunku papierów o dłuższym terminie wykupu. Udział bonów 52-tygodniowych zwiększył się bowiem z 50% do 75% i był najwyższy od początku lipca bieżącego roku. Z kolei udział papierów 13-tygodniowych obniżył się z 33,3% do 25%. Z identyczną tendencją mieliśmy do czynienia po stronie popytu. Udział bonów 52-tygodniowych zwiększył się z niecałych 50% do prawie 76%.

ROMAN PRZASNYSKI