Subiektywna ocena sytuacji
O ile hossa na rynkach amerykańskich w odniesieniu do tradycyjnej gospodarki będzie kontynuowana to i nas będą czekać wzrosty tego sektora. Słabo jednak wyglądają perspektywy polskiego TMT, w przypadku którego można liczyć chyba wyłącznie na mniejsze lub większe odbicia, do momentu pokazania lepszych zysków. Wygląda na to, że na naszym rynku następuje generalna ?przesiadka? z TMT w starą sprawdzoną, ekonomię.
Rynek amerykański spokojnie czeka na decyzję Fed. Kolejne dane pokazują, że nie ma obecnie zagrożenia inflacyjnego. Wydajność pracy rośnie w stopniu godnym pozazdroszczenia. Tak jak pisałem ostatnio, sprawa podwyżki stóp powoli przestaje mieć znaczenie i jest jedynie pretekstem do ewentualnych spadków. Oczywiście, to sprawa na dziś, bo wcale nie wiadomo, jak będzie za miesiąc.Istotnym czynnikiem w kreowaniu inflacji są koszty ropy naftowej, a tutaj sytuacja nie wygląda różowo. Arabia Saudyjska nie zwiększyła wydobycia o tyle, o ile groziła, że zwiększy. Rosja mniej eksportuje, bo potrzebuje więcej ropy na własne potrzeby ze względu na ożywienie gospodarcze. Zapasy w USA są na bardzo niskim poziomie. To spowodowało ponowny wzrost cen i nie bardzo widać możliwości obniżki. Co prawda, Arabia Saudyjska twierdzi, że może zwiększyć produkcję, ale analitycy twierdzą, że to i tak niewiele pomoże. Taka sytuacja może wzmóc presję inflacyjną. To jednak pieśń przyszłości.Pozytywne czynnikiKolejne dane makroekonomiczne podane w miniony piątek (indeks cen producentów ? PPI) potwierdziły, że w nie ma obecnie presji inflacyjnej. Co prawda, łyżką dziegciu w tej beczce miodu była zwiększająca się dynamika sprzedaży detalicznej, ale Wall Street zdecydowanie wolała tym razem kierować się pozytywnymi dla wzrostu akcji czynnikami. W najbliższych dniach podana zostanie następna seria danych, z których najważniejsza będzie środowa inflacja na poziomie detalicznym (CPI). Wygląda na to, że też będą to dane sprzyjające wzrostowi cen akcji.DJIA wygrywa z NasdaqWśród inwestorów w USA zaczyna powoli utrwalać się pogląd, że w warunkach zwalniającej gospodarki należy szukać firm o sprawdzonych zyskach, które mają szansę zwiększać te zyski, mimo spowolnienia gospodarczego. To powoduje powrót do tradycyjnej gospodarki, co wyraźnie widać w zachowaniu indeksów. Przewaga DJIA nad Nasdaq jest niewątpliwa, choć spekulacyjne zyski szybciej można osiągnąć na tym drugim rynku.Analiza techniczna obu tych indeksów daje bardzo jasny obraz sytuacji rynkowej. DJ po wybiciu ponad poziom 10 850 pkt. (którego nie mógł pokonać od dwóch miesięcy) wykonał niewielki, 2-sesyjny ruch powrotny, po czym ruszył do góry. W ostatniej ?Subiektywnej ocenie? pisałem, że przebicie tego poziomu to mocny sygnał kupna. Można teraz spodziewać się wzrostu DJ do minimum 11 350 pkt. To współgra z okresem czekania na Fed i na pozytywne wieści na temat podwyżki stóp. Po zdyskontowaniu tego faktu możemy spodziewać się spadków ? ale to dopiero po 22 sierpnia.Na wykresie S&P 500 widać również potencjał do wzrostu. Indeks odbił się od długoterminowej linii trendu wzrostowego i najbliższe ograniczenie to linia poprowadzona przez szczyty z 24 marca i 17 lipca. Oporem powinien być poziom 1500 pkt. Gdy weźmie się pod uwagę większą siłę względną DJ i spadkowy charakter Nasdaq, jest możliwe, że ten indeks będzie nieco ?spowolniony? przez firmy TMT obecne w jego strukturze.Zupełnie inaczej wygląda Nasdaq. Według mnie, mamy tutaj klasyczną strukturę fali C. Od dawna twierdzę, że powinna ona sprowadzić Nasdaq docelowo do 2700 pkt. Indeks w ub. tygodniu wykonał korekcyjny ruch do góry (zgodnie z przewidywaniami), naruszył opór na poziomie 3900 pkt., po czym zaczął spadać. Uważam, że to druga podfala spadkowa, która powinna sprowadzić indeks do minimum 3300 pkt. Zdecydowanym sygnałem tego, że rynek wchodzi w taką podfalę, byłoby przełamanie poziomu 3600 pkt.Gołym okiem widać, że rynki w USA ?rozjechały się?. Zdecydowanie górą tym razem jest i będzie tradycyjna teclogia, a sektor TMT pójdzie w niełaskę.Miniony tydzień też nie był dobry dla inwestorów zajmujących pozycje w akcjach. Owszem, sesja środowa dawała dużą nadzieję na poważniejsze odbicie (chociaż do 19 300?19 400 pkt.), ale już czwartek spowodował zmianę nastroju o 180 stopni.Czwartkowe ostrzeżenieJestem obecny na giełdzie od ponad 7 lat i niewiele rzeczy może mnie zdziwić, ale to, co stało się w czwartek, po prostu było małym szokiem. Jeżeli w środę był nagły i niespodziewany popyt i doskonałe zachowanie na ciągłych, to dlaczego nie było kontynuacji?Rozumiałbym, gdyby po środowym, niesympatycznym zachowaniu Nasdaq rynki światowe źle zareagowały. Jednak tam trwały wzrosty i nic nie wskazywało na możliwość przeceny. Sprawy polityczne też rozwiązały się zgodnie z przewidywaniami, zapewniając utrzymanie względnej stabilności. Zresztą ta środowa zwyżka mogła być rozumiana jako dyskontowanie wzrostu stabilności politycznej, bo o tym, jaki będzie wyrok sądu w czwartek, każdy już wiedział.W miarę normalny byłby jeszcze brak popytu i nieco słabsze ciągłe, ale brak popytu i taką przecenę, jak na ciągłych w czwartek, trudno zrozumieć.Ta sesja była poważnym ostrzeżeniem. Po czymś takim niełatwo będzie zachęcić inwestorów do kupna akcji. Oczywiście, to że ten tydzień będzie krótszy (efektywnie dużo krótszy) też ma wpływ. Wiadomo, że sporo osób będzie chciało nie mieć akcji w ciągu tych dni. Nie wykluczam, że popyt to po prostu wykorzystuje, odbierając akcje po niskich cenach. W takich krótkich tygodniach kursy często rosną przy małych obrotach, choć nie jest to stuprocentową regułą. Oczywiście, sporo będzie zależało od rynku amerykańskiego i danych makro w USA. Co do naszej inflacji to chyba wszyscy są przygotowani na złe wieści. W perspektywie nie widać żadnych wydarzeń, które mogłyby ruszyć rynkiem w jedną lub drugą stronę, oprócz zachowań giełd światowych. To jednak, jak widać na przykładach sesji czwartkowej i piątkowej, nie musi się sprawdzać w przypadku naszego rynku.Naśladowanie USAWygląda na to, że nasz rynek, znów naśladuje amerykański i następuje generalna ?przesiadka? z sektora TMT w starą sprawdzoną, gospodarkę. To nie jest pozbawione sensu. Spółki internetowe będą ponosiły bardzo duże wydatki związane z rozwojem, a ich zyski mogą nie być wcale takie znakomite. Pokazało to zresztą dobitnie I półrocze. Nic więc dziwnego, że inwestorzy zamieniają te spółki na sektor bankowy (WBK, BRE, Pekao SA), KGHM, Świecie, Irenę i inne, które nie tylko pokazywały znakomite wyniki, ale mają nadal perspektywy w kontynuowaniu wzrostu zysku.W tej chwili ? jak widać ? ponadprzeciętne zyski dają pomysły na zmianę profilu działalności z dowolnej branży na internetową. Ja uważam, że są to w większości doskonałe pomysły ludzi związanych z tymi spółkami na to, aby dobrze sprzedać akcje. Jakoś tak dziwnie się dzieje, że profil zmieniają spółki z olbrzymimi kłopotami finansowymi. Biedna Polisa ? zarząd nie wpadł na ten pomysł.Dość dziwne wydają mi się informacje na temat wejścia do takich spółek poważnych inwestorów z branży TMT z elity światowej. Przecież takie firmy mają do wyboru całkiem dobre i poważne spółki z tego sektora. Jeśli chcą jednak koniecznie małej firmy to mają np. Szeptela, który działa w branży TMT i bardzo chce pozyskać inwestora, choćby po to, żeby wywiązać się z obietnic. Ciekawe, dlaczego te duże, zagraniczne firmy wybierają spółki spoza branży, prawda? To, oczywiście, żart, tak jak żartem są w większości takie przeobrażenia. Na działalność w sieci potrzebne są duże pieniądze i doświadczenie, a nie dobre chęci producenta np. garnków.W takich momentach jak obecny, kiedy zawodzi większość przewidywań opartych na prostym wnioskowaniu lub intuicji, jedyną ostoją spokoju, do której trzeba z pokorą wracać, jest analiza techniczna. Można w nią wierzyć, można nie wierzyć, ale jeśli chce się oddzielić nastroje i sentymenty, strach i chciwość od rynku, to trzeba po prostu spojrzeć na wykresy.Jakieś odbicie po spadkach było widoczne na indeksie cenowym, który wrócił w czwartek do poziomu niższego tylko o 1,3% od szczytu sprzed spadku. Niestety, można to określić jedynie jako ruch powrotny. Silne wsparcie leży na poziomie o ok. 7% niższym.Ruch powrotny do opuszczonego kanału trendu horyzontalnego na WIG był bardziej niż mikro. Nie rokuje to dobrze na przyszłość. Spodziewałem się powrotu przynajmniej w okolice 19 300?19 400 pkt., ale i na to rynku nie było stać. Wina leży przede wszystkim w sektorze TMT, który przeceniał się jeszcze szybciej niż rósł. Teraz pierwsze wsparcie to 18 800 pkt. Gdyby pękło ono definitywnie (zostało naruszone w piątek) można spodziewać się spadku do 18 400 pkt., a jeśli i to nie utrzyma podaży ? do 17 600 pkt. Oczywiście, na fali hossy w USA w tamtejszej ?starej? gospodarce, ciągle możliwy jest wariant ruchu powrotnego do 19 300?19 400 pkt.. Prawdę mówiąc, byłoby to bardziej logiczne niż dalsze spadki.Jeszcze gorzej sytuacja wygląda na WIG20. Tutaj indeks wrócił na chwilę do opuszczonego wcześniej kanału trendu spadkowego, ale okazało się to pułapką. Szybkie, ponowne wyjście dołem sugeruje przecenę do 1845 pkt. Tak jak w przypadku WIG, i tutaj możliwy jest ruch powrotny.Sektor TMT, odpowiedzialny za wszelkie zawieruchy na parkiecie, nie wygląda za dobrze. Elektrim w niczym nie zmienił swojego obrazu technicznego (wsparcie 46,50 zł, opór 54 zł). TP SA wygląda bardzo źle. To perspektywa akcji pracowniczych obniża cenę tego papieru. Wybicie się dołem z kanału trendu horyzontalnego z otwarciem okna bessy powinno skutkować przeceną do minimum 26 zł.Agora jest chyba najbardziej przyzwoitą spółką z tego sektora. Nic dziwnego, jej zyski są po prostu znakomite. W dalszym ciągu obowiązuje wsparcie na 105 zł i opór na 118 zł. ComputerLand wrócił powyżej przebitego wsparcia na 110 zł, ale rysuje powoli kanał trendu spadkowego. Dolne ramię tego kanału to 99 zł. Górne ? 115 zł. Sygnałem do takiego spadku byłoby ponowne przebicie poziomu 110 zł.Dokładnie taka sama sytuacja jest z Optimusem. Tutaj góra to 170 zł, a dół ? 140 zł (sygnałem byłoby przebicie 165 zł). Prokom odbił się od wsparcia w okolicach 170 zł, ale jego wzrost można zakwalifikować jedynie jako ruch powrotny do linii szyi formacji RGR. Wsparcie to 170 zł, a zakres spadku wynikający z RGR to minimum 160 zł. Softbank mocno się trzymał ponad wsparciem na 80 zł. Zostało ono naruszone w piątek. Przebicie tego wsparcia to ruch do mocnego wsparcia na 70 zł. Odbicie od wsparcia umożliwiłoby wzrost do podstawy formacji RGR (98 zł).
Piotr Kuczyńskiwww.analizy.pl