25.1.Londyn (PAP) - Strukturalnie polska gospodarka jest przygotowana stawić czoło wymogom członkostwa w UE, ale ugruntowanie makroekonomicznej stabilizacji wymaga konsolidacji fiskalnej - uważa prezes NBP Leszek Balcerowicz. Wypowiadając się w środę wieczorem w Londynie na spotkaniu w ambasadzie polskiej Balcerowicz podkreślił, że "wejście do UE nie będzie dla Polski szokiem". Odróżnił przy tym wejście, które nazwał "instytucjonalnym", od procesu wchodzenia, który trwa od kilku lat. Zwrócił uwagę na to, że poziom liberalizacji polskiej gospodarki już teraz jest wysoki w porównaniu z poziomem Grecji, Hiszpanii i Portugalii w okresie przyjmowania ich do Wspólnoty Europejskiej. 70 proc. polskiego eksportu trafia na jednolity, europejski rynek, z którego pochodzi także 60 proc. polskiego importu. Wśród kwestii, z którymi Polska wciąż musi się uporać, Balcerowicz wymienił zmniejszenie udziału wpływów z podatków w PKB. Transfery z budżetu na cele socjalne uznał za zbyt wysokie, co zmniejsza nakłady dostępne na inwestycje. Wskazał też na wysoki poziom deficytu obrotów bieżących i potrzebę jego dalszej redukcji. Sprowadzenie poziomu inflacji poniżej 5 proc. do 2003 roku uważa za realne, choć trudne. Polska ma poziom inflacji porównywalny do Czech i Węgier, ale wyższy niż w krajach bałtyckich. Dokończenie procesu strukturalnych przeobrażeń polskiej gospodarki wymaga, zdaniem Balcerowicza, sprywatyzowania pozostających wciąż w rękach państwa przedsiębiorstw - w tym działających w sektorze finansów: PZU, PKO BP i BGŻ. Innym zadaniem jest deregulacja i pogłębienie reform rynku pracy, usunięcie z niego tego, co obecny prezes NBP nazwał "sztywnościami", a także reforma sądownictwa: zarówno ustawodawstwa jak i funkcjonowania sądów. Za osobną kategorię Balcerwicz uznał rolnictwo, zwracając przy tym uwagę na wiele nieporozumień narosłych wobec polskiego rolnictwa na Zachodzie. "Perspektywa wejścia do UE działa na rzecz makroekonomicznej stabilizacji" - podkreśla prezes NBP. Ze strony przywódców zachodnioeuropejskich Balcerowicz oczekuje "jasnego i przekonywająco sformułowanego przesłania w sprawie rozszerzenia". "Powinni mieć odwagę wytłumaczenia korzyści wynikających z przyjęcia nowych krajów i unikać gry strachem, bardziej akcentować szanse niż koszta" - powiedział. Rozszerzenie Balcerowicz nazwał "ogólnie dobrym biznesem dla wszystkich". (PAP)