Wtorek był jeszcze spokojniejszy niż poniedziałek. Na polskich rynkachfinansowych panuje nastrój wyczekiwania i nie zanosi się na to, aby przed czwartkiem (tego dnia o godzinie 16.00 poznamy informacje o grudniowym deficycie na rachunku obrotów bieżących) doszło do większych zmian.

W pierwszych transakcjach za dolara płacono 4,138 złotego, a więc pół grosza więcej, niż przedwczoraj na zamknięciu notowań, euro zaś ceniono na 3,798 złotego, czyli o 0,2 grosza mniej. Byliśmy wtedy 7,9% powyżej poziomu starego parytetu, czyli realnie złoty nieznacznie stracił. W ciągu dnia doszło jednak to wzrostu jego wartości i wczesnym popołudniem byliśmy 8,2% powyżej parytetu. Kurs USD/zł wynosił wtedy 4,128, a kurs euro/zł 3,7950 (kolejny rekord na rynku eurozłotego, tak mało w dwuletniej historii waluty europejskiej jeszcze za nią nie płacono). Wszystko działo się w niewielkich obrotach, przy niskiej aktywności uczestników rynku. Wzrost wartości polskiej waluty częściowo wynikał ze zleceń klientowskich (np. realizacja zleceń importerów rozliczających się w euro, wykorzystywali oni niski kurs), a częściowo z otwierania pozycji spekulacyjnych przed publikacją danych o rachunku obrotów bieżących (na rynku panuje optymizm w tym względzie, oczekuje się, że dane będą dobre i polska waluta wzmocni się po nich jeszcze bardziej). Pod koniec notowań osiągnęliśmy nawet 8,3% dzięki opublikowaniu informacji o optymistycznych prognozach inflacyjnych RCSS (wskaźnik rok do roku miałby spaść w styczniu do 7,5%). Oczywiście obserwowaliśmy także oddziaływanie rynku eurodolara. Ruchy na nim nie zmieniały realnej wartości złotego, ale wpływały na kursy nominalne w stosunku do USD i euro. I właśnie w znacznej mierze wyraźny wzrost wartości waluty europejskiej, który nastąpił po godzinie 16.00 spowodował, że w ostatnich transakcjach za USD płacono 4,11 zł, a za euro 3,798 zł.Wspólna waluta przez większą część dnia oscylowała wokół poziomu 0,917, a więc nieznacznie poniżej wczorajszego zamknięcia (za euro płacono od 0,915 USD do 0,9185 USD). Dopiero po 14.00 przedział wahań powiększył się (tzn. na krótko osiągnęliśmy 0,92). Inwestorzy spekulowali przed publikacją danych o amerykańskiej gospodarce. O 16.00 okazało się, że amerykański CONSUMER CONFIDENCE (wskaźnik optymizmu konsumentów) jest znacznie niższy od oczekiwań, dzięki czemu euro zyskało i zakończyliśmy na 0,9240.Na rynku papierów skarbowych spokój. Obroty niewielkie, aktywność uczestników rynku niska. Rano ceny wzrosły i na przykład za obligację pięcioletnią trzeba było zapłacić 85,90 zł, czyli 20 groszy więcej, niż przedwczoraj na zamknięciu. Potem nastąpiła korekta, wróciliśmy do poziomów z poniedziałku, ale pod koniec dnia ponownie przeważył popyt. Znowu pięciolatkę ceniono na 85,90 zł. N