Sejm w środę powróci do przerwanego w piątek głosowania nad poprawkami Senatu do ustawy reprywatyzacyjnej w związku z wątpliwościami regulaminowymi. Dotyczą one możliwości zmiany sposobu głosowania nad kilku senackimi poprawkami. Sejmowa Komisja Nadzwyczajna rekomendowała Sejmowi, aby głosowanie nad poprawkami: rozszerzającą krąg osób uprawnionych do reprywatyzacji o osoby, które nie miały polskiego obywatelstwa 31 grudnia 1999 roku, oraz powiększającą grono spadkobierców - odbyło się łącznie. Sejm miał głosować nad senackimi poprawkami na poprzednim posiedzeniu, ale w związku z wątpliwościami zgłoszonymi przez rząd odnośnie łącznego głosowania senackich poprawek punkt ten został przeniesiony na to posiedzenie Sejmu. Przed głosowaniem we wtorek komisja zebrała się, aby ponownie zająć się rekomendacją sposobu głosowania. Nie zmieniła jednak swojego stanowiska. Przedstawiciel Biura Legislacyjnego poinformował wówczas, że rozdzielenie tych poprawek mogłoby doprowadzić do powstania błędu. Wcześniej komisja rekomendowała odrzucenie tych poprawek. Wiceminister skarbu Krzysztof Łaszkiewicz powiedział wówczas dziennikarzom, że rząd jest tylko za wymogiem polskiego obywatelstwa w dniu utraty majątku bez konieczności jego posiadania także 31 grudnia 1999 roku oraz za ograniczeniem kręgu spadkobierców, nawet w większym stopniu niż to uchwalił Sejm. Jego zdaniem, miałoby to być możliwe dzięki odpowiedniemu rozdzieleniu poprawek. Sejm ograniczył grono spadkobierców do najbliższej rodziny, Senat natomiast zaproponował, by były to osoby, które odziedziczyły mienie zgodnie z polskim prawem spadkowym, z wykluczeniem spadkobierców testamentowych. Głosowanie nad poprawkami miało się odbyć w czwartek, ale nie doszło do niego w związku z problemami z dyscypliną w klubie AWS. W piątek po przegłosowaniu dwóch poprawek Sejm miał przejść do głosowania nad kluczowymi poprawkami dotyczącymi wymogu posiadania polskiego obywatelstwa przez uprawnionych do reprywatyzacji i spadkobierców. Jednak w tym momencie posypały się różne pytania do posła sprawozdawcy, marszałka Sejmu i rządu związane z senackimi zmianami. Posłowie poruszali m.in. kwestię konstytucyjności tych zapisów, skali wynikającego z nich rozszerzenia i sposobu głosowania nad poprawkami Senatu. "Mamy tutaj do czynienia z dwiema różnymi poprawkami. (...) Dlaczego ktoś, kto lubi koty, ma od razu lubić psy? To są dwie różne rzeczy i w tych dwóch sprawach musimy zdecydować odrębnie" - powiedział Jan Maria Rokita (AWS). "Ja chciałem uprzejmie zapytać pana marszałka i pana posła sprawozdawcę, dlaczego w tych dwóch różnych poprawkach, w których ja i mój klub chcielibyśmy zająć różne stanowiska, mamy uniemożliwioną tę szansę? Więc jakby pan marszałek był łaskaw to rozstrzygnąć, byłbym bardzo serdecznie wdzięczny" - mówił Rokita. Marszałek Sejmu Maciej Płażyński poinformował, że poddaje pod głosowanie wnioski o odrzucenie poszczególnych poprawek, chyba że ze sprawozdania komisji wynika celowość głosowania nad nimi łącznie. Tomasz Wójcik (AWS), przewodniczący Komisji Nadzwyczajnej, argumentował, że jeżeli poprawki nie będą głosowane łącznie, to może powstać błąd legislacyjny. Powołał się na stanowisko "służb legislacyjnych Sejmu". Według Jana Wyrowińskiego (UW) stanowisko służb legislacyjnych nie było tak jednoznaczne, jak powiedział Wójcik. Jego zdaniem, możliwy jest taki układ poprawek, który nie doprowadziłby do takiego zarzutu. W związku z tymi wątpliwościami i wnioskiem Rokity o rozdzielne głosowanie marszałek ogłosił przerwę, podczas której Konwent Seniorów miał zbadać, czy jest możliwa zmiana sposobu przeprowadzenia głosowania. Wówczas wicemarszałek Marek Borowski powiedział, że wniosek formalny dotyczący sposobu głosowania może dotyczyć wyłącznie tego, czy głosowanie ma być przeprowadzone imiennie czy przy użyciu przycisków. Po przerwie głosowanie zostało przełożone na środę. Senat zgłosił w sumie 44 poprawki, spośród których większość precyzuje zapisy ustawy reprywatyzacyjnej. Przed przerwą w piątek Sejm przyjął jedną z dwóch poprawek, zgodnie z którą świadczenie reprywatyzacyjne nie będzie przysługiwało osobie, która nie odziedziczyła prawa do roszczenia, tylko je kupiła. Prawo do świadczenia reprywatyzacyjnego nie będzie przysługiwało także osobie, która zbyła prawo do roszczenia. Zgodnie z ustawą reprywatyzacyjną o zwrot majątku będą mogły ubiegać się osoby, którym odebrano majątek w wyniku dekretów nacjonalizacyjnych w latach 1944-62 lub ich spadkobiercy. Ustawa obejmie także przesiedleńców z terenów wschodnich II Rzeczpospolitej, które po drugiej wojnie światowej Polska utraciła na rzecz ZSRR. Ustawa reprywatyzacyjna zakłada zwrot połowy utraconego mienia - w naturze tam, gdzie to możliwe, a w przeciwnym przypadku w bonach.

(PAP)