Po niedawnym obniżeniu prognoz nasila się krytyka kierownictwa największego szwedzkiego koncernu telekomunikacyjnego Ericsson. Zdaniem analityków, zwołane na środę (28 marca) doroczne walne zgromadzenie akcjonariuszy tej firmy zapowiada się wyjątkowo burzliwie.W ostatnich dniach na czoło krytyków wysunęły się działające w koncernie związki zawodowe, do których dołączyli także duzi inwestorzy instytucjonalni. Najwięcej gorzkich słów padło pod adresem przewodniczącego rady nadzorczej Ericssona Larsa Ramkvista. Suchej nitki nie pozostawiono także na prezesie Kurcie Hellströmie. Dostało mu się przede wszystkim za prowadzoną przez koncern politykę informacyjną, jeśli chodzi o redukcję załogi (zatrudnienie w dziale elektroniki użytkowej ma się zmniejszyć z 16,8 tys. obecnie do 7 tys. na koniec roku). ? Jeżeli drużyna piłkarska gra źle, odpowiedzialność za to powinien ponosić także jej trener ? twierdzi na łamach niemieckiego ?Handelsblatt? Tommy Jahrl, szef związków zawodowych w fabryce telefonów komórkowych w Linköping.Według sztokholmskiej prasy, przed kilkoma dniami doszło do tajnego spotkania przedstawicieli największych funduszy inwestycyjnych zaangażowanych w Ericssonie, którzy dyskutowali na temat personalnych konsekwencji obecnej sytuacji tego trzeciego ? po fińskiej Nokii i amerykańskiej Motoroli ? producenta telefonów komórkowych na świecie.Ericsson przyznał w ub. tygodniu, że w I kwartale br. jego strata brutto osiągnie 4?5 mld koron (400?500 mln USD), choć jeszcze w styczniu utrzymywał, że wynik ten będzie bliski zera. Nie ma także co liczyć na wzrost sprzedaży w porównaniu z tym samym okresem 2000 r. (według wstępnych prognoz, miała się ona zwiększyć o 15%). Po tych informacjach kurs akcji koncernu w ciągu jednego dnia stracił na wartości ponad 14%.Nałożyły się na to informacje o zwiększonej redukcji załogi w związku z realizowanym od stycznia programem restrukturyzacji. W jego ramach Ericsson postanowił zrezygnować z produkcji telefonów komórkowych i skupić się na produkcji infrastruktury dla sieci telefonii bezprzewodowej (tylko w IV kwartale ub. roku produkcja ?komórek? przyniosła Ericssonowi 155 mln USD strat).Segment ten przejmie od Szwedów kilku dotychczasowych partnerów, m.in. mająca siedzibę w Singapurze firma Flextronics International (transakcja o wartości szacowanej przez analityków na 300?800 mln USD powinna zostać sfinalizowana do 1 kwietnia br.). Dzięki temu koncern spodziewa się, poczynając od 2002 r., redukcji kosztów rzędu 15 mld koron rocznie.Analitycy niezbyt przychylnie ocenili te posunięcia. Spodziewali się, że Szwedzi raczej stworzą firmę joint venture z którymś z potentatów (wymieniano w tym kontekście m.in. Sony i Matsushitę). Decyzja o sprzedaży działu została odebrana przez rynek jako przyznanie się do przegranej w rywalizacji nie tylko ze wspomnianymi już Nokią i Motorolą, ale także z francuskim Alcatelem i niemieckim Siemensem. W rezultacie akcje Ericssona staniały od początku lutego br. o blisko 50%.
W.K., ?Handelsblatt?