Zamknięcie może być jedynym wyjściem dla niektórych niedochodowych linii lotniczych należących do szwajcarskiej grupy lotniczej SAir Group. Spółka ta ogłosi 2 kwietnia wyniki za rok 2000 i prawdopodobnie przy tej okazji przekaże rynkowi pierwsze wskazówki co do dalszego losu swoich spółek zależnych i linii lotniczych, w których ma udziały.Według analityków, jest mało prawdopodobne by Szwajcarzy znaleźli kupca na trzy małe francuskie linie, które przynoszą ponad milion dolarów strat dziennie. ? Jedno jest pewne ? powiedział nowy prezes SAir Mario Corti ? nie możemy tolerować tego typu strat ponoszonych każdego dnia. ? Myślę, że nowa strategia będzie zakładała wyjście ze wszystkich nie szwajcarskich linii lotniczych ? powiedział Chris Avery, analityk J.P. Morgan Chase. Ch. Avery dodał, że francuscy przewoźnicy zostaną prawdopodobnie zamknięci.Udziały w innych liniach, jak na przykład niemieckim przewoźniku czarterowym Lufttransport-Unternehmen, zostaną prawdopodobnie sprzedane innymi firmom, które mogą przywrócić im dochodowość, co nie udało się SAir Group. Ostatnią szansę dostał już belgijski przewoźnik narodowy Sabena, w którym drugim udziałowcem jest rząd belgijski.Analitycy przewidują, że SAir nie wycofa się ze swoich głównych przewoźników Swissair i Crossair. Zwracają oni uwagę, że dużą wartość stanowią udziały SAir w polskich liniach Lot i południowoafrykańskich liniach South African Airways. Według ekspertów, udziały te mogą dać SAir mocną pozycję przetargową przy ewentualnym przystępowaniu do któregoś z globalnych sojuszy lotniczych.W latach 90. SAir, chcąc rozszerzyć swój niewielki rynek rodzimy, kupował udziały w zagranicznych liniach, tworząc z nich następnie sojusz pod nazwą Qualiflyer. Najbardziej prestiżowa z tych transakcji ? kupno 49,5-procentowego pakietu w belgijskiej Sabenie ? okazała się finansową katastrofą. Drogo kosztują również Szwajcarów inwestycje w trzech przewoźników francuskich ? AOM, Air Liberté i Air Littoral. Prezes tych spółek Marc Rochet powiedział w ubiegłym miesiącu, że w 2000 roku łącznie straciły one 2,5 mld franków francuskich (340 mln dolarów).Oprócz inwestycji we Francji i Belgii, SAir jest także obecny we Włoszech i w Niemczech. We Włoszech za pośrednictwem grupy Volare Szwajcarzy mają udziały w niewielkich liniach o tej samej nazwie oraz w przewoźniku wakacyjnym Air Europe. Według analityków, Volare Group może być atrakcyjna dla niektórych konkurentów SAir, chociaż najwięksi europejscy gracze ? British Airways, Lufthansa i Air France ? mają już strategie dotyczące rynku włoskiego.Niemiecka LTU jest główną spółką na niemieckim rynku czarterów wakacyjnych, ale zmaga się na nim z dużą konkurencją. Potencjalnym nabywcą byłby więc prawdopodobnie jeden z konkurentów.Analitycy nie oczekują, by SAir szybko wycofał się z Sabeny, bo Szwajcarzy wraz z rządem belgijskim uzgodnili w lutym, że wspomogą upadającą linię sumą 250 mln euro (220 mln dolarów). SAir dawał jednak czytelny sygnał, że chce wyjść z Sabeny.Polski LOT i południowoafrykańskie SAA stanowią ważne punkty w strategii SAir, ponieważ przynoszą zyski.Grupa nie musi więc pilnie pozbywać się tych aktywów, chociaż analitycy zastanawiają się, czy jeżeli SAir będzie chciał pozostać samodzielnym przewoźnikiem, to związki z Polską i Afryką Południową będą dla niego miały jakikolwiek sens.

Reuters (Londyn)