W końcowej fazie sesji doszło do nieznacznego odbicia cen akcji. WIG20 zdołał wzrosnąć do 1380 pkt. i to na razie było wszystko na co byki się porwały. Po początkowym aktywnym handlu, później było już coraz gorzej. W sumie obroty wynoszą około 150 mln zł, więc nieco więcej, niż wczoraj, ale nadal ta wartość nie może zadowalać. Dobitnie pokazuje, że na rynku panuje coraz większa niepewność co do kierunku wybicia z konsolidacji. A trwa ona już trzeci tydzień, więc jest to najdłuższy okres stabilizacji cen w tak wąskim przedziale od jesieni 1999 roku. Czy jednak zakończy się taka samo?
W obecnej chwili szanse obu stron rynku wydają się nadal równe. Za wybiciem w górę przemawiają wskaźniki techniczne, za ruchem w dół dotychczasowa silna tendencja spadkowa i wciąż niepewna sytuacja na zagranicznych giełdach. Co więcej raczej szybko się ona nie wyjaśni, bo do tego jest potrzeba wybicia się Nasdaq powyżej 1950-2000 pkt. i przynajmniej stabilizacji na Wall Street.
Podsumowując mijający tydzień należy zwrócić uwagę na umacnianie się trendu bocznego. Przejawia się to brakiem wyraźnej reakcji na zdarzenia około-rynkowe takie jak m.in. decyzja RPP o obniżeniu stóp procentowych. Również wpływ wydarzeń na światowych parkietach nie jest zbyt duży i raczej trzeba to odbierać w kategoriach kształtowania się klimatu inwestycyjnego, niż powodu dla podejmowania decyzji przez uczestników rynku.
Można więc powiedzieć, że tydzień zakończył się remisem z ostrożnym wskazaniem na wybicie w górę. Ten subiektywny element oceny sytuacji nie jest równoznaczny z zaleceniem zajmowania pozycji w obecnej chwili. Z tym należy zaczekać do przełożenia się opisywanych pozytywnych spostrzeżeń na rzeczywiste zachowanie się indeksów. W przypadku WIG20 taki sygnał otrzymamy po zamknięciu się rynku powyżej 1401 pkt. Muszą temu towarzyszyć znacznie wyższe obroty, niż ostatnio notowane.
Krzysztof Stępień