Propozycje skierowania choćby części wpływów z prywatyzacji GPW na rozwój rynku papierów wartościowych to piękne i godne poparcia zadanie. Nie może ono jednak przesłonić celu najważniejszego? wzrostu lub choćby zachowania konkurencyjności GPW oraz wsparcia jej roli makroekonomiczneji instytucjonalnej. Warto aby wszystkie środowiska poczuwające się do współodpowiedzialności za rynek nie zapominały o tym. Tak aby nie roztrwonić pozycjize znacznym trudemi łutem szczęściazdobytej w ostatnich 10 latach.
Krzysztof a. lisChyba żadne z przedsięwzięć transformacji systemowej nie odniosło tak jednoznacznego sukcesu i nie było tak perfekcyjnie przeprowadzone jak budowa lub, jak kto woli, odbudowa rynku kapitałowego w Polsce. Polska giełda jest największa, a rynek jakościowo najlepszy w regionie. Rynek regulowany i Giełda Papierów Wartościowych to wizytówka polskiego kapitalizmu. Czy tego chcemy czy nie, niczego lepszego do pokazania nie mamy. Nie daje to oczywiście żadnego immunitetu przed krytyką, wręcz przeciwnie, trzeba stale doskonalić istniejące rozwiązania.Oczywiście, nawet największy sukces dnia wczorajszego nie gwarantuje powodzenia w przyszłości. Rynek kapitałowy podlega ostatnio przyspieszonym przemianom w wielu przekrojach: technologicznym, rynkowym, organizacyjnym, instytucjonalnym i prawnym. Chyba dobrze, że zmiany te zachodzą jeszcze przed przystąpieniem Polski do wspólnoty europejskiej. Ten, kto szybko się zmienia, ma szanse szybciej być konkurencyjnym. Wyprzedzenie wypracowane w 1990 roku mamy szanse utrzymać i dyskontować także w przyszłości. Zależy to jednak od trafnych decyzji zarówno po stronie organów regulacyjnych, państwa, inwestorów strategicznych dominujących w polskim sektorze finansowym, jak i wreszcie samych aktywnych inwestorów na rynku. Nie ulega wątpliwości, że krajowe spółki potrzebują kapitału, Polska ma najlepszą infrastrukturę rynku w regionie. Gra toczy się o wielką stawkę, na razie Polska jest zdecydowanym liderem. Co dalej?Popatrzmy na główneczynniki zmianPrywatyzacja banków z udziałem wielkich grup finansowych w charakterze inwestorów strategicznych w istotny sposób przyspiesza restrukturyzację banków i zdeterminuje kształt bankowości inwestycyjnej. Wpłynie to bezpośrednio na kształt i losy domów maklerskich, a co za tym idzie ? maklerów i doradców inwestycyjnych.Bezpośredni wpływ na kondycję i perspektywy analityków, maklerów i doradców inwestycyjnych mają szybkie zmiany technologiczne w całym systemie: e-banking, bezpośredni dostęp do giełdy z terminala komputerowego w domu, rosnąca rola brokerów ubezpieczeniowych jako kanału dystrybucji produktów bankowych i potencjalnie przynajmniej pewnych kategorii papierów wartościowych.W ostatnim okresie na przedstawione powyżej tendencje nałożyła się nowelizacja ustaw: Prawo o publicznym obrocie papierami wartościowymi, regulacje dotyczące funduszy inwestycyjnych oraz nowy kodeks spółek handlowych, nie mówiąc o pomniejszych zmianach legislacyjnych. Czekamy na nową ustawę o rachunkowości. Niestabilność i niejasność ustawodawstwa podatkowego jest już tradycyjnym czynnikiem utrudniającym rozwój jakiegokolwiek biznesu. Obraz ten komplikuje się poprzez fale fuzji i przejęć na świecie, w Europie i w kraju. Bez ryzyka można powiedzieć, że system instytucjonalny i dotychczasowe formy prowadzenia biznesu poddawane są bardzo poważnej próbie. Rodzi to poważne napięcia w całym środowisku. Pojawiają się diagnozy i postulaty, jak polepszyć trudną sytuację.Pierwszy postulat to polepszenie współpracy poszczególnych organów administracji państwowej, organów nadzoru i regulacji rynku. Jest on z pewnością słuszny. W tej dziedzinie istnieją już określone precedensy i trendy światowe. Odpowiedzią na konsolidację i integrację rynków finansowych jest koordynacja lub wręcz konsolidacja nadzorów. Na pewno w tej dziedzinie w Polsce jest bardzo wiele do zrobienia, tym bardziej że każdy z rynków regulowany jest według innej logiki, typowo anglosaskiej, kontynentalnej, jednoosobowego organu administracji państwowej lub ciała zbiorowego. W tak złożonej materii jak rynek kapitałowy, na którego kondycję i rozwój wpływają najróżniejsze czynniki, wyraźnie i naturalnie pojawia się postulat koordynacji wysiłków KPWiG, Ministerstwa Finansów, organu antymonopolowego, nadzorów innych rynków regulowanych, jak Komisja Nadzoru Bankowego, Nadzór Ubezpieczeniowy czy UNFE. Znalezienie punktu równowagi pomiędzy niezbędną niezależnością tych organizacji a postulatem koordynacji ich działalności w imię dobra wspólnego rozwoju rynku wydaje się zadaniem tyleż ambitnym, co trudnym. Na pewno twórcy polskiego rynku kapitałowego i dotychczasowa praktyka opowiadali się za autonomią. Być może dziś należy posunąć się dalej na drodze koordynacji lub integracji.Polityczna regulacja rynku kapitałowegoOdrębne zagadnienie stanowią nowe, dawno już nie słyszane postulaty naruszenia dotychczasowego status quo na poziomie fundamentalnych zasad. Mam tu na myśli propozycję utworzenia stałej sejmowej Komisji Rynku Kapitałowego i Giełd. Bardzo szerokie uprawnienia komisji sejmowej sięgające: wyboru przewodniczącego KPWiG, nie bardzo dla mnie zrozumiały ? ?... wpływ na istotne zmiany w akcjonariatach podstawowych spółek infrastrukturalnych rynku?, spełnianie funkcji ciała odwoławczego od decyzji organów nadzoru nad instytucjami rynku kapitałowego budzą wątpliwości. Powodem tak radykalnych postulatów miałaby być obrona domów i biur maklerskich, ?którym nie stwarza się możliwości rozwoju na miarę rzeczywistych potrzeb i praktycznego przygotowania do sprostania zagranicznej konkurencji, z którą zderzą się po naszym otwarciu dla UE?.Postulowane rozwiązanie, jak mi się wydaje, ma kilka podstawowych wad.Pierwszą z nich jest formalny defekt instytucjonalny. W młodych demokracjach, jaką jest demokracja polska, przy braku wysokiej kultury administracyjnej szczególne znaczenie ma utrzymywanie czystych i jasnych rozwiązań konstytucyjnych. Klasyczna zasada trójpodziału władzy musi być w tym przypadku powtarzana do znudzenia i egzekwowana do bólu. Twórcy prawa powinni być trzymani jak najdalej od jego wykonywania, ale także od władzy sądowniczej. Proponowane uprawnienia stałej komisji sejmowej stoją w jawnej sprzeczności z tymi postulatami. Tryb odwoławczy od decyzji KPWiG do stałej komisji sejmowej konkuruje z trybem odwoławczym do NSA. Czy są one równoległe, czy któryś z nich jest ważniejszy?Kolejnym defektem instytucjonalnym jest mieszanie władzy ustawodawczej i wykonawczej w postulacie zmian w akcjonariatach podstawowych spółek infrastrukturalnych rynku. Obok wspomnianej już niejasności konstytucyjnej, o ile dobrze rozumiem, chodzi tu o bezpośredni wpływ komisji sejmowej, a więc władzy ustawodawczej, na kształt poszczególnych transakcji prywatyzacyjnych, określających akcjonariat konkretnych spółek, a więc typowej prerogatywy władzy wykonawczej. Rozwiązanie takie jest powszechnie uważane za błędne i prowadzące w prostej linii do najpierw upolitycznienia, a potem zatrzymania procesów prywatyzacji. Praktycznym przykładem realizacji tego postulatu jest Białoruś, prywatyzacja na Ukrainie i w jakimś zakresie w Rosji.Drugi defekt można by określić jako funkcjonalny. Pierwszy jego przejaw związany jest z bezpośrednim powoływaniem przewodniczącego KPWiG przez komisję sejmową. Oznacza to, jak mniemam, że może on być większością głosów także odwołany. Otwiera to w postępowaniu o powołanie, a także odwoływanie niebezpieczeństwo bezpośredniego przetargu politycznego, w którym argumentów i racji merytorycznych trudno by oczekiwać.Innym przejawem są konsekwencje roli komisji sejmowej jako organu odwoławczego od decyzji KPWiG. Oznaczałoby to, że ostatecznym sędzią w sporach merytorycznych miałby zostać polityk. Zatem rezultatem defektu funkcjonalnego, związanego z praktyczną dynamiką zastosowanych rozwiązań, byłoby poważne upolitycznienie instytucji związanych z rynkiem kapitałowym, co wydaje się, w świetle dotychczasowych doświadczeń krajowych i zagranicznych, szczególnie niebezpieczne.Alternatywnym postulatem jest zwiększenie roli władzy wykonawczej w jej funkcjach koordynacji niezależnych organów nadzoru nad rynkami regulowanymi. Jest to rozwiązanie na pewno bardziej poprawne konstytucyjnie, choć i tu powstaje postulat niezbędnego włączenia nadzoru bankowego lub, szerzej, uwzględnienia pozycji i roli NBP, które są w naszym systemie prawnym niezależne od rządu. Niezależność ta traktowana jest jako ważne osiągnięcie instytucjonalne.Czy zatem właściwym rozwiązaniem jest postulat ulokowania komitetu koordynacyjnego w okolicy Kancelarii Prezesa Rady Ministrów? Postulat komitetu koordynacyjnego przy Prezesie Rady Ministrów ?z udziałem przedstawicieli wysokiego szczebla z kluczowych ministerstw? oraz ?reprezentacji praktyków byłby dobrym forum do uzgadniania ogólnych kierunków rozwoju prawa handlowego, obrotu publicznego, prawa gospodarczego, finansowego i podatkowego. Tak aby do Sejmu trafiały projekty od razu ze sobą dobrze skoordynowane.? Warto zwrócić w tym miejscu uwagę na istniejące w praktyce instytucje uzgodnień międzyresortowych, radę legislacyjną przy premierze oraz KERM, radę społeczno-gospodarczą przy premierze jako organy mające w swym zakresie działania misje w dziedzinie legislacji. Należałoby głęboko zastanowić się nad praktycznymi postulatami zmiany lub udoskonalenia tego sprawdzonego na dobre i złe mechanizmu także z punktu widzenia odporności na presje polityczne.Prywatyzacja nie wzbudza emocji,za to pieniądze...Postulaty zwiększenia roli państwa czy to w postaci władzy ustawodawczej, wykonawczej czy sądowniczej wydają się szczególnie nieuzasadnione w przededniu wejścia GPW w alians strategiczny z partnerem o zasięgu europejskim lub światowym i koniecznej prywatyzacji. Prywatyzacja GPW przywodzi natychmiast pytanie, na co powinny zostać wydane pieniądze uzyskane w zamian za istotny pakiet akcji giełdy. Pretendentów zgłasza się wielu. Największe szanse ma oczywiście budżet państwa. Choć byłby to niezamierzony chichot historii, gdyby zgodnie z obowiązującym prawem i aktualnym politycznym konsensusem pieniądze te zostały via budżet wydane na zaspokojenie wydaje się nieograniczonych ambicji finansowych działaczy związkowych górników czy hutników. To nie tak rynek kapitałowy miał pomagać restrukturyzacji gospodarki.Propozycje skierowania choćby części wpływów z prywatyzacji GPW na rozwój rynku papierów wartościowych to piękne i godne poparcia zadanie. Nie może ono jednak przesłonić celu najważniejszego, wzrostu lub choćby zachowania konkurencyjności GPW oraz wsparcia jej roli makroekonomicznej i instytucjonalnej. Warto aby wszystkie środowiska poczuwające się do współodpowiedzialności za rynek nie zapominały o tym. Tak aby nie roztrwonić pozycji ze znacznym trudem i łutem szczęścia zdobytej w ostatnich 10 latach. nAutor jest prezesem Instytutu Rozwoju Biznesu Centrum Prywatyzacji. Jako wiceminister przekształceń własnościowych był jednym z twórców polskiego rynku kapitałowego
Postulaty zwiększenia roli państwa czy to w postaci władzy ustawodawczej, wykonawczej czy sądowniczej wydają się szczególnie nieuzasadnione w przededniu wejścia GPW w alians strategiczny z partnerem o zasięgu europejskim lub światowym i koniecznej prywatyzacji.
Bez ryzyka można powiedzieć, że system instytucjonalny i dotychczasowe formy prowadzenia biznesu poddawane są bardzo poważnej próbie. Rodzi to poważne napięcia w całym środowisku.