Wczorajsza sesja w Warszawie, pomimo spadków cen większości akcji, może budzić pewien optymizm. Po silnej przecenie w USA (zwłaszcza obniżce Nasdaq o ponad 6%) można było oczekiwać silniejszej wyprzedaży polskich spółek. Obserwacje ostatnich dni pokazują jednak wyraźnie, że jesteśmy wprawdzie uzależnieni, ale nie tyle od wzrostów/spadków w Ameryce, co od reakcji giełd Eurolandu na bodźce zza oceanu. Te natomiast były wczoraj dosyć pozytywne i po początkowych spadkach indeksy europejskie praktycznie odrobiły straty. Prawdopodobnie Europa miała już w cenach możliwość silniejszej przeceny w USA, nie wiadomo jednak co się stanie, jeśli Nasdaq zechce powtórzyć wtorkowy wynik. W tej chwili jest nadzieja na uspokojenie sytuacji na naszym rynku i być może pewien ruch do góry. Niestety, analiza techniczna jest bezlitosna: przełamane na WIG20 wsparcie na poziomie 1350 punktów mocno ogranicza zasięg potencjalnej korekty. Z drugiej strony, kolejne wsparcie (1300) obroniło się, zatem w ciągu najbliższych sesji należy się spodziewać stabilizacji notowań we wspomnianym przedziale. Pokonanie któregoś z poziomów pociągnie za sobą konsekwencje: pogłębienie spadków lub większą korektę wzrostową. Trzeba jednak pamiętać, że mamy bessę i ten jeden fakt mocno zwiększa ryzyko, jakim jest obarczone posiadanie akcji. Inną sprawą jest odpowiedź na pytanie, czy po ponad roku spadków nie nadchodzi dobry moment do akumulacji przynajmniej niektórych walorów.