? Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków przez prezesa BRE Banku, dyrektora zarządzającego biura maklerskiego BRE i wicedyrektora ds. finansowych biura maklerskiego ? powiedziała PARKIETOWI prokurator Małgorzata Dukiewicz. Sprawa dotyczy portfeli zarządzanych przez Wydział Zarządzania Aktywami dawnego BRE Brokers. Skoncentrowanie się zarządzających na inwestycjach w akcje trzech spółek z rynku równoległego sprawiło, że w połowie 1998 r. straciły one płynność i naraziły właścicieli na milionowe straty.? Nie zadowoliło nas sformułowanie aktu oskarżenia wyłącznie przeciwko dwóm zarządzającym. Nieprawidłowości, do jakich dochodziło w BRE Brokers przez kilkanaście miesięcy, nie mogły ujść uwadze władz banku i biura. Konieczne jest ustalenie ich odpowiedzialności za błędy, w wyniku których na około 200 portfelach oddanych w zarządzanie doszło do strat sięgających 80% powierzonych środków ? powiedziała nam Elżbieta Duchowicz, jedna z pokrzywdzonych. Do wystąpienia przeciwko zwierzchnikom zarządzającym portfelami poszkodowanych skłoniły przytaczane w tajnym raporcie Komisji Papierów Wartościowych i Giełd fakty, mówiące m.in., że do portfeli klientów kupowane były akcje Echa w momencie gdy pozbywał się ich bank oraz biuro (mieli akcje Echa w efekcie gwarantowania emisji). Portfele inwestorów były też intensywnie napełniane walorami KrakChemii, co ? jak można przeczytać w raporcie Komisji ? wpłynęło na wzrost kursu akcji spółki. Bank mógł mieć w tym interes, jako organizator emisji obligacji zamiennych, bowiem zarabiał przy wymianie obligacji w momencie gdy kurs akcji spółki przekraczał 12 zł. Tego rodzaju transakcje sprawiły, że akcje Echa, KrakChemii i Pozmeatu w kwietniu 1998 r. stanowiły ponad 75% wartości portfeli klientów BRE Brokers.Poszkodowani są też w posiadaniu dokumentu z wewnętrznej kontroli przeprowadzonej w biurze maklerskim. Nie przedstawia on biura w najlepszym świetle: W wyniku kontroli stwierdzono brak własnych uregulowań wewnętrznych BRE Brokers, dotyczących zasad funkcjonowania Wydziału Zarządzania Portfelem, w tym: regulaminów, zasad podziału kompetencji, procedur wykonawczych, systemu nadzoru (w tym systemu kontroli efektywności). Znalazły się też m.in. zastrzeżenia co do struktury portfeli fundamentalnych ? wątpliwości budziło np. uznanie KrakChemii i Pozmeatu jako spółek fundamentalnych.Doniesienie w sprawie przeciw władzom banku i biura poszkodowani złożyli pół roku temu, ale Prokuratura Okręgowa je odrzuciła. Po odwołaniu się, Prokuratura Generalna zleciła wszczęcie postępowania i doniesienie ponownie trafiło do Prokuratury Okręgowej. Śledztwo rozpoczęło się pod koniec lutego. ? Wszczęto je w oparciu o artykuł 296 kk paragraf 1, czyli podejrzenie przestępstwa działania na szkodę firmy poprzez nadużycie uprawnień lub też niedopełnienie obowiązków. W tym wypadku po udowodnieniu winy kodeks przewiduje karę od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Trudno powiedzieć, kiedy śledztwo zostanie zakończone ? powiedziała Małgorzata Dukiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.Śledztwo w sprawie BRE Brokers, które zakończyło się sformułowaniem aktu oskarżenia przeciwko dwóm zarządzającym, trwało dwa lata. Akt oskarżenia został przekazany do sądu pod koniec października ub.r. Prokurator zarzucił doradcom inwestycyjnym manipulację kursami akcji trzech spółek (Echa, KrakChemii i Pozmeatu) oraz nieprawidłowe zarządzanie portfelami, czego efektem były straty 16 mln zł. BRE Brokers został wówczas potraktowany w sprawie jako pokrzywdzony, ponieważ pokrył część strat spowodowanych zarządzaniem ? na kwotę co najmniej 1,6 mln zł. Wówczas rzecznik prokuratury mówiła, że nie znaleziono przesłanek, by wśród oskarżonych znaleźli się inni pracownicy biura maklerskiego lub banku. Zdaniem prokurator Dukiewicz, ze względu na obciążenie warszawskich sądów niewielkie są szanse, by sprawa oskarżonych doradców inwestycyjnych trafiła na wokandę w tym roku.Niezadowoleni z dotychczasowego rozwoju wypadków poszkodowani w sprawie BRE Brokers spotykają się dziś w nowym budynku GPW. ? Chcemy się zorganizować, by wzmocnić działania przeciwko tak silnemu przeciwnikowi ? mówi Artur Czeszejko-Sochacki, poszkodowany, a jednocześnie przewodniczący warszawskiego oddziału Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.
HALINA KOCHALSKA