Janusz Lewandowski
minister przekształceń własnościowych (1991 r., lipiec 1992 r. ? październik 1993 r.)
Warszawska giełda stawiała pierwsze kroki w czasie, kiedy definitywnie kończyła się autonomia lokalnych rynków finansowych. Pojęcie globalizacji robiło właśnie wtedy ? w latach 90. ? globalną karierę. Organizatorzy polskiego rynku kapitałowego (mnie wliczając) nie zdawali sobie sprawy, z jaką siłą proces globalizacji wpłynie na dalsze losy gospodarek Europy Środkowowschodniej. Nie było szansy na dojrzewanie pod osłoną krajowej protekcji. Nie mogło to być celem, jeśli się chciało zwrócić uwagę zagranicznego kapitału na nasz kraj, postrzegany jako obszar dużego ryzyka. Wysokie standardy publicznego obrotu giełdowego miały rekompensować zrozumiały brak zaufania do gospodarki zza żelaznej kurtyny, znajdującej się w krytycznej fazie transformacji. Polska giełda miała okres młodzieńczych wzlotów i upadków (1991-1994), po czym weszła w okres konsolidacji, funkcjonując coraz bardziej w rytmie koniunktury wyznaczanej przez wiodące rynki finansowe świata. Dynamiczna hossa od połowy 1993 r. do marca 1994 r. miała pewien związek z odczuwalnym ożywieniem polskiej gospodarki. Ale poziom wzrostów oderwał się od sfery realnej, szybując ku rekordom WIG na fali spekulacji. Załamanie rynku w okresie marzec-kwiecień 1994 r. nie miało już żadnego związku z poprawiającą się sytuacją gospodarczą. Od połowy lat 90. zacieśnia się związek notowań giełdowych w Warszawie z koniunkturą międzynarodową. Co gorsza, podcięcie zaufania do wschodzących rynków po kryzysie meksykańskim ze strony inwestorów długoterminowych, szukających bezpiecznej lokaty, sprawiło, że jest to związek wyznaczony przez mobilność ?gorącego pieniądza?, czyli spekulacyjnych przepływów. Rozluźnia to więź rynków finansowych ze sferą realną. Pod koniec XX wieku przenoszenie wahań amerykańskiego rynku NASDAQ na parkiet w Warszawie stało się aż nadto widoczne. Łącznie z naśladowaniem internetowej hossy i jej załamaniem w drugiej połowie 2000 roku.Przy najlepszej woli znacznie trudniej jest wyśledzić zależność między WIG a rozwojem sytuacji gospodarczej w Polsce. Wypada zatem wyzbyć się nadziei z pionierskiego roku 1991, że powołujemy do życia instytucję, która spełni podręcznikowe funkcje w krajowej gospodarce. Będzie mianowicie mechanizmem alokacji kapitału, barometrem gospodarki i miarą wartości przedsiębiorstw. Nie docenialiśmy wpływu globalizacji na nasze młode instytucje rynkowe. Dzisiejsza strategia rozwoju WGPW musi nade wszystko uwzględniać nieuchronność konsolidacji systemu giełdowego. Ani Wiedeń, ani Warszawa nie będą samodzielnym liderem regionu, mającego zresztą peryferyjne znaczenie w międzynarodowych przepływach kapitałowych. Po dekadzie raczkowania i dojrzewania giełdy, strategicznym celem jest korzystne ulokowanie Warszawy na giełdowej mapie Europy, tworzącej system naczyń połączonych.