Pomimo opublikowania niespodziewanie dobrych danych o wzroście produkcji przemysłowej w USA, które pozwoliły kontraktom na amerykańskie indeksy zminimalizować straty, nasz rynek wciąż pozostaje na niezmienionym poziomie 1412 pkt. Towarzyszą temu bardzo niskie obroty, które wynoszą niecałe 170 mln zł.
To skłania raczej do przyjęcia hipotezy o kontynuacji korekty w dniu jutrzejszym, przynajmniej w pierwszej fazie trwania sesji. Rysujące się świece o wyraźnych czarnych korpusach mają negatywny wydźwięk, choć skala spadków wydaje się być ograniczona. Ich maksymalny zasięg wyznacza 1401 pkt., których przekroczenie na zamknięciu zaneguje ważność formacji podwójnego dna, która jest podstawą do średnioterminowej zmiany trendu. Wybicie w dół poniżej linii szyi tej formacji będzie zapewne skutkować powrotem do trendu spadkowego, każąc kwietniowe wybicie w górę traktować jako fałszywe, a za tym nieważne. Zazwyczaj w takich przypadkach ruch w przeciwną stronę przybiera dosyć gwałtowny charakter.
Czego w obecnej sytuacji można się spodziewać? Prawdopodobne wydaje się testowanie w ciągu jutrzejszego dnia poziomu 1401 pkt. i może nawet jego przekroczenie. Biorąc jednak pod uwagę utrzymujące się wciąż pozytywne sygnały ze strony oscylatorów technicznych, a także niskie obroty towarzyszące spadkom, nie ma powodów do niepokoju i można sądzić, iż linia szyi zostanie obroniona.
Wiele będzie zależeć od przebiegu dzisiejszej sesji w USA, co będzie miało wpływ na początek jutrzejszej sesji na naszym rynku. Ciekawe będzie, jak inwestorzy w USA odbiorą pozytywne dane na temat marcowej produkcji przemysłowej. Czy złagodzi to wpływ na rynek złych wiadomości ze spółek? Wynik sesji pozwoli określić, czym głównie żyją inwestorzy w USA: czy w dalszym ciągu martwią się kiepskimi wieściami ze spółek, czy też poszukują pozytywnych informacji, dających nadzieję na lepszą przyszłość.
Krzysztof Stępień