W końcu zeszłego tygodnia nastąpił nagły spadek notowań argentyńskich obligacji skarbowych o zmiennym oprocentowaniu, do najniższego poziomu od 26 miesięcy. W efekcie ich rentowność wzrosła do 18,6%. Bezpośrednim powodem tej zmiany było odroczenie kolejnego przetargu na tego rodzaju papiery o wartości 750 mln USD. Gwałtowna reakcja rynku wynika z obaw przed niewypłacalnością rządu, zwłaszcza że w Argentynie przedłuża się recesja, kurs miejscowej waluty powiązanej z dolarem jest zawyżony oraz rośnie deficyt budżetowy. Zobowiązania skarbu państwa sięgają już 128 mld USD.W bieżącym roku potrzeby finansowe rządu wynoszą 22 mld USD, z czego około połowy spodziewa się on uzyskać ze sprzedaży obligacji miejscowym bankom i funduszom emerytalnym. Reszta ma pochodzić od kredytodawców zagranicznych. W ciągu najbliższych czterech miesięcy spłaty zadłużenia powinny wynieść 6,2 mld USD.Minister gospodarki Domingo Cavallo zrezygnował z przetargu, gdyż nie chciał przystać na warunki banków, które domagały się wyższej rentowności nabywanych obligacji. Jego zdaniem, rząd ma dość środków, aby wywiązać się z krótkoterminowych zobowiązań i dlatego może sobie pozwolić na odroczenie do pierwszych dni maja. Jest to pierwszy taki wypadek od objęcia władzy w 1999 r. przez prezydenta Fernando de la Rua.Tymczasem D. Cavallo zapowiedział ograniczenie o około 700 mln USD, tj. 1,3%, wydatków publicznych, aby zapobiec nadmiernemu deficytowi budżetowemu. Zgodnie z zaleceniami MFW, nie powinien on przekroczyć 6,5 mld USD. Jest to jeden z warunków pomocy, której instytucja ta ma udzielić Argentynie w ciągu trzech lat. Umowa z grudnia zakłada kredyty wynoszące łącznie 40 mld USD, z czego 25 mld USD rząd w Buenos Aires ma otrzymać w bieżącym roku.Po powrocie z Kanady, ze spotkania przywódców państw amerykańskich, prezydent Fernando de la Rua wezwał Argentyńczyków do zachowania spokoju i ignorowania pesymistycznych pogłosek. Wskazał przy tym na mocne podstawy tamtejszej gospodarki. Do paniki na rynku przyczynił się w pewnym stopniu były prezydent Carlos Menem ? przeciwnik powiązania peso, oprócz waluty USA, również z euro, które zaproponował Domingo Cavallo. Nawiązując do tej sugestii, Carlos Menem zachęcił Argentyńczyków do kupowania dolarów, które ? jego zdaniem ? powinny stać się jednostką pieniężną w tym kraju.Pewne nadzieje na stabilizację notowań argentyńskich obligacji wiąże się z dodatkową pomocą, którą zapowiedział prezydent USA George W. Bush. Na razie jednak wahania ich notowań wzbudziły niepokój na innych emerging markets. Doszło m. in. do spadku kursów walut w RPA, Polsce oraz Meksyku.
A.K.,Bloomberg, Reuters