Na międzynarodowym rynku naftowym nasiliły się w minionym tygodniu obawy przed zbyt małą podażą benzyny podczas letniego sezonu motoryzacyjnego w USA. Dlatego zwiększono naciski na państwa członkowskie OPEC, aby po dwukrotnym zmniejszeniu wydobycia zdecydowały się na jego wzrost. Główni dostawcy ropy naftowej przyjęli jednak postawę wyczekującą. Sekretarz generalny OPEC Ali Rodriguez stwierdził, że podczas czerwcowego posiedzenia na szczeblu ministrów zostanie dokonana analiza rynku, ale ewentualnego zwiększenia produkcji nie należy spodziewać się wcześniej niż we wrześniu. W podobnym duchu wypowiedział się saudyjski minister Ali al-Naimi, przypominając, że wolniejszy wzrost gospodarczy, sprzyjający spadkowi notowań tego surowca, zmusza kraje OPEC do ostrożności.

Wypowiedzi te pobudziły wzrost cen ropy, którego nie były w stanie zahamować wiadomości o zwiększeniu zapasów benzyny w USA dzięki importowi oraz aktywności amerykańskich rafinerii. Po stosunkowo niedużych wahaniach notowań baryłka gatunku Brent z dostawą w czerwcu kosztowała w piątek na giełdzie londyńskiej 27,85 USD wobec 26,67 USD w końcu poprzedniego tygodnia.