Nie ma wątpliwości, że poniedziałkowa sesja miała negatywny wydźwięk. Co prawda obroty były niewielkie, ale doszło do przełamania dosyć istotnych wsparć wyznaczonych przez połowę świecy z 18 kwietnia i nieco wyżej znajdujący się szczyt z 12 kwietnia. Zniżka zatrzymała się na wysokości SK-45, która obecnie wraz z nieco niżej znajdującą się podstawą świecy z 18 kwietnia stanowi najpoważniejszą zaporę dla dalszych zniżek. Trzeba przyznać, iż przekroczenie poziomu 931 pkt. będzie silnym argumentem za obroną tezy o zakończeniu, trwającej od początku kwietnia, fali wzrostowej.Oscylatory techniczne nie generują na razie sygnałów ostrzegawczych (choć tygodniowy MACD ma kłopoty z przebiciem linii sygnalnej), a SK-15 przecięła od dołu SK--45, co należy uznać za pozytywny element bieżącej sytuacji. Dlatego po jednej nieudanej sesji nie należy popadać w pesymizm, ale na pewno trzeba wzmóc ostrożność. Do zanegowania niekorzystnego znaczenia poniedziałkowej sesji potrzeba powrotu powyżej 953 pkt., będącego połową ostatnio utworzonej świecy. W przypadku gdyby to się udało, byki mogą ponowić próbę ataku na szczyt z 20 kwietnia przy 991 pkt. W przeciwnym razie czeka nas kontynuacja zniżki w kierunku 897 pkt., gdzie znajduje się linia szyi, utworzonej na przestrzeni marca, formacji podwójnego dna. Jednak, jeśli sprawy przybiorą taki obrót, jej istnienie będzie bardzo poważnie zagrożone.