Inwestorzy już kupują pod przyszły rok

W nadchodzących miesiącach akcje korporacji państw strefy euro mogą stracić preferencje inwestorów, którzy zwiększają swoje zainteresowanie Stanami Zjednoczonymi i rynkami bardziej wrażliwymi na zmiany oprocentowania w tym kraju. O ich rosnącej atrakcyjności decydują ostatnie redukcje głównych stóp w USA.W tym roku amerykański bank centralny (Fed), aby zapobiec groźbie recesji gospodarczej, zmniejszył już oprocentowanie o 200 punktów bazowych. Wprawdzie, zdaniem niektórych analityków, pewne korzyści powinno to przynieść także krajom zachodnioeuropejskim, ale ? jak pisze Alistair Barr z Bloomberga ? część inwestorów jest zaniepokojona niechęcią Europejskiego Banku Centralnego do pójścia śladem Fed. Uważają, że ten upór może zaszkodzić gospodarce Eurolandu.Mimo licznych symptomów świadczących o słabnącej dynamice wzrostu, EBC od dwóch lat nie zredukował stóp. Zdaniem Adriana Jarvisa, globalnego stratega Morley Fund Management, zarządzającego aktywami w wysokości 105 mld GBP (93 mld USD), preferencje dla amerykańskich akcji wynikają z kalkulacji, iż Stany Zjednoczone znowu będą rozwijać się najszybciej. Wskazują na to korzystniejsze w USA tegoroczne stopy zwrotu z akcji.W gronie najlepszych pod tym względem rynków są m.in. Chiny, Rosja i Korea, gdzie indeksy zanotowały ponad 13-proc. wzrost od początku 2001 r. Tej dynamice sprzyja wrażliwość tamtejszych giełd na zmiany stóp procentowych w USA.Tegoroczne prognozy wzrostu są wprawdzie korzystniejsze dla Eurolandu, ale dla wielu inwestorów istotniejsze są przewidywania na następny rok, który ma być lepszy dla USA. Wzrost PKB w strefie euro ma wynieść 2,8%, natomiast w Stanach Zjednoczonych 3,1%. W lutym wartość akcji spółek amerykańskich kupionych przez inwestorów europejskich była o 13,7 mld USD wyższa niż walorów sprzedanych. W listopadzie 2000 r. różnica wynosiła 7,49 mld USD.Do faworyzowania innych rynków niż Euroland przynaje się także Robert Talbut, odpowiedzialny za inwestowanie na rynkach globalnych w Royal & Sun Alliance, zarządzający 40 mld GBP.

W.Z., Bloomberg