Pewnym niedosytem dla zwolenników wzrostów kończy się dzisiejsza sesja. W końcowej fazie sesji wyraźnie zabrakło bykom sił, co przełożyło się na spadek WIG20 do poziomu 1416 pkt. Utworzenie się cienia u góry dzisiejszej świecy nieco rozczarowuje, ale też powiedzmy szczerze, iż początek tego tygodnia nie zapowiadał zakończenia notowań na poziomie powyżej 1400 pkt. dla WIG20. Tak, jak pisałem wcześniej od samej skali wzrostu bardziej cieszy wyraźne ożywienie stron rynku, co przełożyło się na wielkość zrealizowanego obrotu. Choć jego przyrost w ostatniej fazie nie był imponujący, to i tak została przekroczona wczorajsza wartość.
Przebieg dzisiejszych notowań jest w pewnym sensie potwierdzeniem pozytywnych sygnałów, jakie napłynęły na rynek wczoraj i zdecydowanie oddalają groźbę głębszych spadków. Wydaje się jednak, ze w obecnej chwili nie można jeszcze mówić o pełnym wyjaśnieniu się sytuacji, co oznaczałoby powrót wzrostów w czasie najbliższych sesji. Do tego potrzeba wybicia powyżej linii krótkoterminowego trendu spadkowego, biegnącej po kwietniowych szczytach. Przebiega ona obecnie na wysokości 1435 pkt. i wyznacza najbliższy opór.
Poprawie sytuacji na naszym rynku powinna sprzyjać koniunktura na amerykańskich rynkach, na które napłynęły kolejne dobre dane świadczące o zdynamizowaniu się gospodarki. Nada stoi przed bardzo poważnym zadaniem, jakim jest wybicie powyżej linii trendu spadkowego, która ogranicza wzrosty od końca kwietnia. Przyjmując skalę liniową widać, iż indeks wybił się już powyżej, ale potrzeba potwierdzenia tego faktu przyjmując skalę logarytmiczną.
Podsumowując kończący się tydzień można powiedzieć, iż wydarzenia z ostatnich dwóch dni poprawiły nastroje na rynku i dają nadzieję na podtrzymanie dobrej koniunktury w czasie najbliższych sesji.
Krzysztof Stępień