Jedynie ciągłe podtrzymywanie zainteresowania inwestorów akcjami może trwale wpływać na płynność obrotu na parkiecie. Wszelkie inne działania (animatorzy, system obrotu) są tylko działaniami pomocniczymi ? stwierdzili przedstawiciele GPW podczas seminarium poświęconego m.in. płynności akcji.
? Mała płynność drobnych spółek jest powszechnym problemem na wszystkich parkietach świata. Nikt nie jest z tego zadowolony, jednak nikt nie znalazł także sposobu na zwiększenie płynności ? uważa Wiesław Rozłucki, prezes GPW. ? Emitenci mogą jednak próbować temu zaradzić, wzbudzając zainteresowanie inwestorów swoimi papierami, gdyż tych nie zastąpi żaden, nawet najlepszy, system obrotu ani działania animatorów ? dodaje Piotr Szeliga, wiceprezes giełdy.Piotr Kamiński, wiceprezes GPW, uważa, iż nic tak dobrze nie wpływa na zainteresowanie, jak atrakcyjność samego emitenta ? co bezpośrednio wiąże się z branżą, w której spółka działa ? oraz tego, co ma on do zaoferowania inwestorom. ? Wszelkie inne techniki są jedynie działaniem sztucznym ? ocenia P. Kamiński. Receptą na to może być rzetelne i przejrzyste prowadzenie działalności, realizowanie obietnic oraz poszerzanie kręgu zainteresowanych. ? Dotyczy to chociażby zachęcania analityków do odwiedzin w spółce, jeśli oczywiście ma się przed nimi czym pochwalić ? dodaje. Bez tego efekt jest taki, iż na polskim rynku więcej niż jedną rekomendację w roku dostaje zaledwie 46 spółek na około 230 notowanych na parkiecie.Piotr Kamiński twierdzi, iż nie można mówić o potencjale płynności, gdy w wolnym obrocie znajduje się do kilkunastu procent kapitału, a co gorsza, co jakiś czas dochodzi do niezrozumiałych dla inwestora przetasowań w składzie akcjonariatu, zniechęcających do inwestowania.Wiceprezes P. Szeliga dodaje też, iż o blisko 8% wzrosła łączna wartość obrotów w przypadku 29 spółek, jakie 18 kwietnia br. awansowały do notowań ciągłych. Jednakże w przypadku aż 13 z nich zanotowano spadek zainteresowania wśród inwestorów.
Adam [email protected]