W 2001 r.pierwsze przychody chcą wypracowaćpolskie spółkii joint venturezarządzająceplatformami B2B.Zainwestowano w nie zarówno polski,jak i obcy kapitał.Część powstała jeszczew ub.r., a ichudziałowcy liczyli,że w porównaniu z B2Csektor ten daje szansena relatywnie szybkiezyski i wysoką marżę.Kawałek tortu,którego wartośćw tym roku eMarketer określa na 300 mln USD,chcą wykroić dla siebietakże portale.

TP SA, Optimus i Commerce One, ComputerLand i PGF, Prokom i Impexmetal, MCI i Migut Media, Getin i Microsoft ? wszystkie firmy zainwestowały w stworzenie własnych e-marketplace miliony dolarów. Do świadczenia usług przedsiębiorcom za pomocą nowego kanału dystrybucji przygotowują się także Centrum Handlu Internetowego (jv Agory i ComputerLandu) oraz portale: Wirtualna Polska, Interia i Hoga. O tym, czy środki te zwrócą się, zadecydują jednak nie najbliższe miesiące, ale lata. Doświadczenia zachodnioeuropejskich i amerykańskich odpowiedników polskich spółek pokazują, że sukces w tej branży nie jest wcale przesądzony.Z braku...?masy krytycznej?Jonathan Hargreaves, analityk w Burston-Marsteller, na łamach miesięcznika ?Connectis? ostrzega, że nadzieje związane z rozwojem rynku B2B opierają się na prognozach liczby użytkowników, których miały pozyskać internetowe platformy, a następnie uczynić z nich kontrahentów. ? Całkowicie przeoczono kwestię masy krytycznej (użytkowników ? nabywców ? red.). Problem został zauważony dopiero w momencie, gdy jasne stało się, że marketplaces jej nie mają ? uważa J. Hargreaves.Przyczyną upadku wielu platform było ? występujące także w ich przypadku, a powszechne wśród e-sklepów i dotcomów ? przekonanie, że wystarczy założyć witrynę, a użytkownicy pojawią się sami. Wobec takiego podejścia niektóre e-marketplace zmuszone były zamknąć swoją działalność zanim jeszcze zawarto na nich pierwsze transakcje.Sceptycznie do przyszłości sektora B2B odnoszą się także analitycy Giga Research. Uzasadniają oni nieuchronność bankructw kolejnych platform nie tylko brakiem masy krytycznej wielu z nich, ale także tym, że pozyskały one kapitał później niż sektor B2C, w momencie, gdy był on już nieco droższy.Analitycy wskazują także, że europejskie platformy nie wypracowały przychodów na takim poziomie, jak to wcześniej zakładano, ze względu na osłabienie euro do dolara. W znakomitej większości bowiem stanowiły internetowe giełdy towarowe, wyrosłe w strefie europejskiej waluty. Bolączką tego typu przedsięwzięć okazał się także fakt, że nie były one wyposażone w systemy natychmiastowej płatności.Firmy badawcze prześcigają się w publikacji szacunków dotyczących przyszłości sektora. Giga Research prognozuje, że wkrótce z rynku zniknie 50% platform B2B. Jupiter MMXI natomiast w lutym tego roku opublikował raport, w którym stwierdza, że do 2004 r. w wyniku fuzji lub bankructwa zniknie 80% marketplace, spośród 500 obecnych w europejskiej grupie platform zostanie jedynie 100, przy czym każdy sektor będzie reprezentować jedna lub dwie główne.Spiskowa teoriadziejów B2BJest wiele oczywistych powodów, dla których wiele przedsięwzięć B2B nie powiodło się, czyli nie przyniosło wymiernych korzyści. Ich lista obejmuje nadmierny, aż do irracjonalnego, optymizm, trudności z integracją systemów IT pod względem prawnym, brak przejrzystości zawieranych on-line kontraktów, spadek entuzjazmu z jakim jeszcze rok temu traktowano internet, a w końcu ? brak wiedzy na ten temat.Tymczasem istnieje także inna przyczyna, o której rzadko kto wspomina ? pisze ?Connectis? porównując współczesne platformy B2B z tzw. EDI (electronic data interchange), czyli elektronicznym systemem, za pomocą którego duże sieci supermarketów składały zamówienia i fakturowały dostawy. 10 lat temu to właśnie supermarkety stymulowały powstawanie EDI: wywierając presję na swoich dostawców ?zachęcały? ich do korzystania z nowego rozwiązania. Wiele małych i średnich firm wypadło w ten sposób z rynku, gdyż nie było ich stać na poniesie kosztów związanych z dołączeniem do elektronicznego systemu. Wydaje się, że problem ten jest aktualny i dotyczy w równym stopniu internetowych przedsięwzięć B2B.Istnienia tego mechanizmu nie ukrywają twórcy MarketPlanet (marketplanet.pl) ? platformy, której 100% udziałów należy do Telekomunikacji Polskiej. Giełdowa spółka, jest jednocześnie pierwszym i jak na razie jedynym kupującym na MarketPlanet. ? Do końca roku planujemy pozyskać 50 firm, które będą zaopatrywały się za pośrednictwem platformy ? mówi Damian Biedulski, dyrektor projektu w MarketPlanet. Do momentu jej uruchomienia w spółkę zainwestowano 10 mln USD. ? Od czerwca br. w ciągu roku zamierzamy wypracować 2 mln USD przychodów. W kolejnym roku finansowym zwiększą się one dwukrotnie, a pierwszych zysków spodziewamy się w trzecim roku działalności ? mówi D. Biedulski. Komercyjną ofertę MarketPlanet przedstawi w czerwcu. Prawdopodobnie wtedy także do spółki wejdą wcześniej zapowiadani partnerzy: Prokom Internet i SAP. Tzw. masę krytyczną MarketPlanet chce osiągnąć obniżając bariery wejścia na platformę. ? Chcemy, aby firmy ponosiły koszty dopiero w momencie, gdy odnotowują korzyści ? w przypadku sprzedających kosztem będzie prowizja od sprzedaży, w przypadku kupujących od oszczędności, jakie poczynili ? mówi D. Biedulski. ? Wyjątkiem będą spółki, składające duże zamówienia. Będziemy instalować u nich lokalny system zakupowy, którego średnia cena to kilkaset tysięcy dolarów. Umożliwia on nie tylko realizację zakupów, pozwala także na przeniesienie do systemu informatycznego dotychczasowych procesów papierowych związanych z zamówieniami. Mniejsze firmy za stałą miesięczną opłatą będą mogły korzystać z analogicznej wersji systemu także umożliwiającej proces weryfikacji i zatwierdzania zamówień, ale użyczanej w ramach tworzonych przez TP SA data center. ? To rodzaj ASP ? uzupełnia D. Biedulski. ? Firmy najmniejsze, w imieniu których zakupów dokonuje jedna, odpowiedzialna za tę czynność osoba, mogą korzystać z naszego oprogramowania przez przeglądarkę internetową ? wyjaśnia.To jedynie pozorny koniec barier, jakie musi pokonać starające się o kontrakt z TP SA (a według założeń twórców MarketPlanet stopniowo także z innymi klientami) małe czy średnie przedsiębiorstwo. należy przypomnieć, że jak wykazało badanie przeprowadzone w sektorze MŚP przez Demoskop ? ok. 20% małych firm w Polsce ma dostęp do internetu, a jedynie 42% z nich jest zaopatrzonych w komputery. 25% respondentów Demoskopu powiedziało, że urządzenia te są zbyt drogie. Podstawową barierą utrudniającą podjęcie decyzji o wprowadzeniu internetu w firmie jest niedostateczna wiedza na temat jego zastosowań. Przedstawiciele 60% firm bez dostępu do sieci uważają, że internet sprawdza się jedynie w dużych przedsiębiorstwach, a ponad 60% nie widzi potrzeby wykorzystania sieci we własnej działalności. W jaki sposób chce pokonać te trudności MarketPlanet? Tu także liczy na potencjał spółki-matki. ? Już niedługo wprowadzimy usługę o nazwie Qmpel (pierwotnie: ?i-lease?), w ramach której leasingować będziemy komputery osobiste ? mówi Katarzyna Napierała z Departamentu Strategii TP SA. Nie wiadomo jeszcze, która z obecnych na naszym rynku firm dostarczy pecety.Bezpośredniai niebezpośredniakonkurencjaWśród nazw producentów komputerów osobistych, które wymieniano w kontekście współpracy z TP SA, padały Hewlett-Packard, IBM, a nawet Compaq Computer. Obecność tej ostatniej na liście może dziwić, zważywszy że docelowo amerykańska firma ma objąć 15% udziałów w platformie B2B Xtrade stworzonej przez Optimus (65,4%), Commerce One (10%) i BRE Bank. To właśnie Xtrade jako horyzontalny rynek B2B jest największym bezpośrednim konkurentem MarketPlanet. Głównym zadaniem, jakie postawili sobie jej twórcy, jest zdobycie jak największej liczby klientów, Xtrade zaoferuje im więc różnego rodzaju promocje i darmowe usługi. Do końca br. planuje pozyskać w ten sposób 20 dostawców i 14 kupujących. Do pierwszych transakcji między nimi chce doprowadzić w IV kwartale. Biznesplan Xtrade zakłada wypracowanie zysku operacyjnego po 18, a zysku netto po 26 miesiącach.Niewykluczone że w ciągu kilku tygodni ? najpóźniej do końca czerwca ? poznamy także szczegóły projektu inwestycyjnego, w sprawie którego list intencyjny podpisały giełdowy fundusz venture capital MCI Management i Migut Media. ? Rozpatrujemy obecnie projekt od strony inwestycyjnej ? mówi Tomasz Czechowicz, prezes MCI. Dodał także, że nie jest to pierwsze przedsięwzięcie funduszu w sektorze B2B. ? Równolegle rozpoczęliśmy prace nad kilkoma innymi projektami tego typu ? mówi T. Czechowicz. ? Trwają prace studyjne nad wspólnym przedsięwzięciem z MCI ? potwierdza Grzegorz Eider, wiceprezes zarządu i dyrektor generalny w Migut Media. ? Rozmawiamy także z innymi potencjalnymi partnerami ? dodaje. Jak nam wyjaśnił, jeśli dojdzie do inwestycji, marketplace składać się będzie z części informacyjnej adresowanej do rynku IT oraz platformy e-commerce (zarówno B2B, jak i B2C), która z czasem stanie się najważniejszą częścią przedsięwzięcia. ? Migut Media nie zrealizuje projektu e-commerce, jeśli MCI nie zdecyduje się na inwestycję ? powiedział także G. Eider. Jego zdaniem, zbyt wcześnie jest jeszcze mówić o potencjalnych aliansach z inicjującymi właśnie swoją działalność na polskim rynku B2B podmiotami. Nie ma także na razie planów współpracy ani z MarketPlanet, ani z Xtrade, mimo że mają one charakter przedsięwzięć horyzontalnych i dopuszczają współpracę ze specjalistycznymi rynkami B2B.Wiadomo już, że na MarketPlanet docelowo znaleźć się mają także oferty ce-market.com ? joint venture Prokomu Internet i Impexmetalu, a także ? jak nieoficjalnie dowiedział się PARKIET ? zainicjowanego w ub.r. vortalu farmaceutycznego SAP i Orfe.Wszyscy wymienieni gracze przyznają, że polski rynek B2B dopiero powstaje, a zainicjowane przez nich przedsięwzięcia mogą się pochwalić przede wszystkim potencjałem. Jak prognozuje Forrester Research, europejski rynek B2B ma potencjał, aby w 2005 r. wypracować 2,1 bln euro przychodów, czyli 33% całkowitej sprzedaży sektora w skali świata. N