Święto londyńskich banków oraz brak nowych informacji dotyczących sytuacji makroekonomicznej doprowadziły do wyraźnego spadku aktywnościna rynku złotego. Na rynku wspólnej waluty też niewiele się działo.

Za poziomy otwarcia możemy przyjąć 4,012 i 3,447, co odpowiadało 13,85% powyżej starego parytetu. Potem prawie przez cały dzień realna wartość polskiej waluty utrzymywała się w przedziale między 13,70% a 13,80%. Kurs dolara oscylował wokół 4,016, euro zaś wokół 3,45. Dopiero późnym popołudniem zeszliśmy na krótko na 13,6%. Pod koniec dnia wszystko wróciło ?do normy?. W ostatnich transakcjach za USD płacono 4,017 zł, za euro 3,455 zł i było to 13,7%.Poniedziałkowe święto banków londyńskich oraz brak nowych, ważnych dla waluty informacji spowodowały, że aktywność na rynku była szczątkowa. Realizowano jedynie niewielkie zlecenia klientowskie, które nie mogły wprowadzić znaczących zmian. To, że zeszliśmy do poziomu poniżej 14%, zawdzięczamy dużemu zleceniu, które zostało uruchomione jeszcze w piątek późnym popołudniem, już po zamknięciu rynku w Polsce.W środę poznamy zapewne decyzje Rady Polityki Pieniężnej w kwestii stóp procentowych. Biorąc pod uwagę deklaracje członków Rady i obecną sytuację makroekonomiczną, obniżka jest mało prawdopodobna. Wzrost inflacji w kwietniu nie okaże się zapewne jednorazowym wybrykiem. Rosną ceny żywności, drożeją paliwa na rynkach światowych, w dodatku po raz pierwszy od kilkunastu miesięcy zaczęła rosnąć inflacja bazowa, która, jak wynika z oficjalnych wypowiedzi, jest pilnie obserwowana przez członków Rady. Poza tym coraz więcej mówi się na temat kłopotów budżetowych. Nowelizacja ustawy jest coraz bardziej prawdopodobna. Trudno będzie przecież w roku wyborczym ograniczyć wydatki na tyle, aby zrekompensować spadek dochodów wynikający ze słabszego wzrostu gospodarczego To wszystko przemawia przeciwko obniżce. Z drugiej jednak strony Rada nie raz już zaskakiwała inwestorów...Również na rynku wspólnej waluty nie można było mówić o dużej aktywności. Właściwie przez cały dzień oscylowaliśmy wokół 0,859, przy czym jedynie rano udało się przebić 0,86. Na inwestorów negatywnie wpłynęły informacje o wzroście cen importu w Niemczech, co nie wróży zbyt dobrze inflacji. Nie doszło jednak do silnej wyprzedaży euro, uczestników rynku powstrzymały obawy przed interwencją któregoś z banków centralnych.Wydaje się, że w najbliższym czasie nie ma dużych szans na to, aby wspólna waluta powróciła w okolice 0,90 (chyba że rzeczywiście doszłoby do interwencji). Wszystkiemu winne są dane makroekonomiczne, szczególnie te, dotyczące gospodarki niemieckiej. N