E-day będzie sukcesem ? zapewnia Duisenberg

Analitycy Citibanku uważają, że dynamika wzrostu gospodarczego w USA w tym roku może się poprawić, natomiast w krajach strefy euro nie widzą takich symptomów, w związku z czym sześciomiesięczną prognozę dla wspólnej waluty zredukowali z 86 centów za euro do 82.

Jak dotąd, najniższe notowania osiągnęły poziom 82,31. Całorocznej prognozy Citibank nie zmienił, na koniec roku euro ma kosztować 85 centów. Nad obniżką swojej prognozy zastanawiają się specjaliści UBS Warburg, którzy trafnie przewidzieli poziom notowań majowych.Na kursy walut wśród innych czynników wpływają różnice w dynamice wzrostu produktu krajowego brutto. Ostatnie dane statystyczne wskazują, że czołowe potęgi gospodarcze Eurolandu, Niemcy i Francja, zwalniają bardziej, niż przewidywali to analitycy, natomiast Stany Zjednoczone wydają się przyspieszać.Steven Saywell, strateg walutowy Citibanku, uważa, że przewaga strefy euro zmniejsza się. W tym roku PKB w krajach ?dwunastki? ma się zwiększyć o 2,2%, dla USA zaś prognoza wynosi 1,9%. Różnica ta jest mniejsza, niż przewidywało wielu analityków i inwestorów.Przyczyn słabości euro Saywell upatruje też w niekonsekwentnej, jego zdaniem, polityce Europejskiego Banku Centralnego, który długo bronił się przed redukcją stóp, wskazując zagrożenia inflacyjne, a 10 maja nieoczekiwanie obniżył oprocentowanie o 25 punktów bazowych, do 4,5%. Fed po pięciu tegorocznych redukcjach sprowadził stopę funduszy federalnych do 4%.Wim Duisenberg (na fot.), szef EBC, uważa, że jego instytucja postępuje konsekwentnie, zaś obniżka oprocentowania wynikała z prognozowanej niższej inflacji w przyszłym roku. Bank nie chce zaskakiwać rynków finansowych, ale w tym wypadku musiał dokonać wyboru między ryzykiem spóźnionego działania a zaskoczeniem.Duisenberg zapewnił członków komisji ekonomicznej i monetarnej parlamentu europejskiego, że operacja wprowadzenia do obiegu banknotów i monet euro (E-day) z początkiem przyszłego roku powiedzie się. Odrzucił apele o wcześniejsze rozprowadzenie banknotów o niższym nominale. Jego zdaniem, taki krok obciążyłby finansowo obywateli państw strefy euro, którzy musieliby ponieść koszty zakupu nowych pieniędzy w walutach krajowych.

W.Z., Bloomberg, ?Financial Times?