Rynek telefonii komórkowej
Mimoiż w roku ubiegłym liczba abonentów telefonii komórkowej wzrosła o ponad 70%, Polska pod względem wielkości wskaźnika penetracji rynku nadal pozostaje daleko w tyle za Czechami i Węgrami. Na koniec 2000 roku,w naszym kraju było6 754,5 tys.użytkownikówsieci komórkowych, co dawało wskaźnik penetracji na poziomie nieco ponad 17% (rok wcześniejbyło to ok. 10%). W tym samym czasie na Węgrzech zwiększył sięon z 16% o 30%,a w Czechach z 19% do ponad 40%.
Mimoiż w roku ubiegłym liczba abonentów telefonii komórkowej wzrosła o ponad 70%, Polska pod względem wielkości wskaźnika penetracji rynku nadal pozostaje daleko w tyle za Czechami i Węgrami. Na koniec 2000 roku,w naszym kraju było6 754,5 tys.użytkownikówsieci komórkowych, co dawało wskaźnik penetracji na poziomie nieco ponad 17% (rok wcześniejbyło to ok. 10%). W tym samym czasie na Węgrzech zwiększył sięon z 16% o 30%,a w Czechach z 19% do ponad 40%.Dlaczego rośniemy tak wolno?Odpowiedź na to pytanie jest prosta ? ceny usług w naszym kraju są najwyższe. ? Najniższe ceny w regionie mają Czechy, a najwyższe Polska. Różnica jest znacząca ? koszt usług pre-paid w Polsce (liczony na podstawie minimalnych kosztów miesięcznych) może być cztery razy wyższy niż w Czechach i dwa razy wyższy niż na Węgrzech ? czytamy w raporcie Wood & Company poświęconym telefonii komórkowej w Europie Centralnej. Co zatem wpływa na ceny? Tu również odpowiedź wydaje się prosta. Klienci płacą tym mniej, im silniejsza jest konkurencja. Porównując polski rynek z czeskim i węgierskim okazuje się, iż we wszystkich krajach działa trzech operatorów:? PTK Centertel (Idea), Polkomtel (Plus GSM) i Polska Telefonia Cyfrowa (Era) w Polsce? EuroTel, RadioMobil i Cesky Mobil w Czechach? Westel, Pannon oraz Vodafone na Węgrzech.Co więcej, praktycznie we wszystkich krajach trzeci operator aktywnie na rynku zaczął działać dopiero w roku ubiegłym. PTK Centertel w marcu 2000 r. zaczął świadczyć usługi w systemie GSM 900, węgierski Vodafone miał niespełna 1% rynku na koniec 1999 r., a Cesky Mobil (CM) w roku ubiegłym w ogóle rozpoczął działalność.Spośród tych trzech firm najagresywniejszą politykę cenową zastosował CM. W ciągu dziewięciu miesięcy dorównał on konkurencji, jeśli chodzi o pokrycie siecią kraju, a niższe ceny oraz przejrzysta polityka taryfowa spowodowały, iż CM w ub.r. przejął ponad 12% nowych klientów, a jego udział w rynku na koniec roku sięgnął zaś niemal 7%. Znacznie mniej agresywne było wejście na rynek węgierski koncernu Vodafone. W 2000 r. jego udział w rynku powiększył się do 6% wobec spodziewanych ok. 10%.W Polsce Centertel jest firmą najdłużej działającą na rynku. Rozpoczęcie przez operatora sieci Idea świadczenia usług w systemie GSM 900 miało być czynnikiem poważnie wpływającym na obniżenie cen w tym sektorze. Rzeczywiście, ceny Centertela były niższe, jednak różnica nie była znacząca, a dodatkowo w pierwszych miesiącach pokrycie kraju siecią firmy było zdecydowanie niższe niż w przypadku konkurencji. W opinii części specjalistów walka cenowa w naszym kraju znalazła w większym stopniu odzwierciedlenie w spadku kosztów zakupu aparatu, niż kosztów połączeń. Taki stan rzeczy może być wynikiem faktu, że polski rynek jest większy niż czeski i węgierski razem wzięte. Z tego powodu łatwiej jest uzyskać tzw. masę krytyczną. Innym powodem wolnego rozwoju rynku i relatywnie wysokich cen, zdaniem analityków Wood & Co., są opłaty interkonektowe narzucane przez TP SA. ? Są one współodpowiedzialne za niedorozwój polskiego rynku ? czytamy w raporcie Wood & Co.Podział rynkuZ podanych przez operatorów danych na koniec pierwszego kwartału br. wynika, iż największą firmą zarówno pod względem generowanych przychodów, jak i liczby abonentów jest PTC.Dane po pierwszym kwartale pokazują kilka ciekawych zjawisk. Przede wszystkim, zgodnie z oczekiwaniami i przykładami płynącymi z innych krajów, nowi klienci to przede wszystkim użytkownicy systemu pre-paid. O ile w całym 2000 r. stanowili oni 46% wszystkich nowych abonentów, to w ciągu pierwszych trzech miesięcy tego roku udział ten przekroczył już 70%. Taki rozwój sytuacji jest naturalny ? operatorzy walcząc o klientów sięgają do coraz mniej zamożnych warstw ? przeciętny użytkownik pre-paid generuje miesięcznie trzykrotnie niższe przychody od klienta płacącego abonament.Interesująco wygląda też analiza podziału rynku pomiędzy operatorów. W 2000 r. pod względem liczby nowo pozyskanych klientów netto (liczba klientów pozyskanych pomniejszona o klientów odłączonych) liderem na rynku była Era (ponad 1 mln abonentów). Na drugim miejscu uplasował się Plus (938 tys.), a na trzecim Idea (806 tys.). Na początku roku zaszła jednak poważna zmiana. Pierwsze miejsce utrzymała PTC (285 tys. klientów w pierwszym kwartale), jednak na drugim znalazł się Centertel, który pozyskał ponad 85 tys. abonentów więcej niż Polkomtel (265 tys. wobec 179 tys.). Operator sieci Plus dopiero w marcu br. dokonał znaczących zmian w polityce taryfowej, podczas gdy Era zrobiła to już w listopadzie minionego roku. Firma ta bardzo znacząco obniżyła wysokość abonamentu (najniższy wynosi obecnie 19,9 zł netto), co spowodowało, iż obecnie ma najniższy udział klientów korzystających z pre-paid (30% na koniec marca wobec 38% w Polkomtelu i 45% w Centertelu). Taka polityka znajduje odzwierciedlenie we wskaźniku ARPU (średnie miesięczne przychody na abonenta). Najwyższy na rynku wskaźnik ARPU utrzymuje Plus (wynosił on 119 zł wobec 105 zł w Erze i ok. 99 zł w Idei). Warto też zauważyć, iż PTC posiada najniższe na rynku ARPU wśród klientów płacących abonament. Na relatywnie duże ARPU Plusa wpływa jego historycznie dobra pozycja wśród klientów biznesowych. Konkurenci robią wszystko, by ten stan zmienić, a biorąc pod uwagę fakt, że w ciągu pierwszych trzech miesięcy tego roku około 90% nowych klientów Polkomtelu to użytkownicy Simplusa, można przypuszczać, iż różnica między średnimi miesięcznymi przychodami generowanymi przez klienta będzie maleć. Będzie to szczególnie widoczne w przypadku Plusa i Ery.Co dalej?Pytanie to można sprowadzić do dwóch podstawowych kwestii ? jak rozwinie się struktura właścicielska polskich operatorów, oraz jak będzie wyglądała w przyszłości ich pozycja na rynku.Jeśli chodzi o strukturę właścicielską, to sprawa jest jasna jedynie w przypadku PTK Centertel. Po zdobyciu przez France Telecom statusu inwestora strategicznego w Telekomunikacji Polskiej zniknęło zagrożenie, że dojdzie do konfliktu interesów w Centertelu (obecnie 34% firmy kontroluje FT, a 66% TP SA). Również jednak w tym przypadku pojawia się niewiadoma ? jak Francuzi pogodzą względną samodzielność Centertela z tworzonym pod marką Orange paneuropejskim operatorem telefonii stacjonarnej. Według deklaracji Michela Bona, prezesa FT, w najbliższym czasie nie należy spodziewać się przejęcia Centertela przez FT i wydania TP SA w zamian akcji Orange. Istnieje natomiast możliwość, iż Centertel zacznie kreować w naszym kraju markę Orange.Znacznie bardziej skomplikowana sytuacja, jeśli chodzi o skład udziałowców występuje w PTC i Polkomtelu. W pierwszej z firm walkę o kontrolę toczą Deutsche Telekom oraz Vivendi. Giełdowi analitycy większe szanse na zwycięstwo dają Niemcom. Zwraca się uwagę, iż Vivendi, w przeciwieństwie do DT, nie posiada udziałów w operatorach telefonii komórkowej poza Francją. Dodatkowo specjaliści wskazują, iż Niemcy nie mogą sobie pozwolić na utratę takiego rynku jak Polska.Skomplikowana sytuacja występuje również w Polkomtelu. W tej chwili największe pakiety udziałów posiadają PKN ORLEN, KGHM, Vodafone, TDC-TeleDanmark (wszyscy po 19,6%) oraz Polskie Sieci Elektroenergetyczne (16%). Rynek jest zgodny, że dla polskich firm operator sieci Plus GSM stanowi jedynie inwestycję finansową. Opinię tę potwierdzają ostatnie wypowiedzi PKN czy PSE o gotowości sprzedaży akcji Polkomtelu. W sposób naturalny jako najpewniejszego kandydata do objęcia roli inwestora strategicznego w firmie wymienia się Vodafone. Nie wiadomo jednak, jak potoczą się losy TDC. Największym udziałowcem firmy jest amerykański koncern SBC, który w opinii analityków, zamierza wycofać się z Europy. Mówi się, iż jednym z zainteresowanych nabyciem TDC może być Deutsche Telekom. Realizacja tego scenariusza przy założeniu, że Niemcy jednak nie uzyskają kontroli nad PTC, otwiera DT inną możliwość walki o polski rynek.Co prawda, Polkomtel i PTC deklarują, iż sprawy w gronie udziałowców nie przekładają się na działalność operacyjną, jednak wiadomo, że uzyskanie docelowego udziału w firmie wpływa na decyzje biznesowe inwestorów strategicznych. Na razie jednak analitycy prognozują rozwój rynku na podstawie obecnie posiadanych informacji. Z dostępnych analiz wynika, że specjaliści przewidują, iż w ciągu najbliższych lat Era utrzyma pozycję lidera na rynku. W miarę upływu czasu najsilniej swą pozycję umacniać ma Centertel i to właśnie kosztem PTC. Według prognoz RCI Polska, do 2003 r., udział w rynku operatora sieci Idea mierzony liczbą abonentów wzrośnie do ponad 30% (z 23,5% na koniec marca br.). W tym samym czasie udział Ery spadnie do 37% z 41,3%. Analitycy Wood & Co. przyjmują wersję jeszcze mniej optymistyczną dla Ery. Jej udział ma spaść do 36,6%, a Idei wzrosnąć do 28,8%. Wood zakłada też silniejszą niż RCI pozycję Polkomtelu.Do tej pory jednak Polska Telefonia Cyfrowa wychodzi obronną ręką z walki o rynek. W tym kontekście bardzo ciekawe będą wyniki za drugi kwartał, w którym powinny już być widoczne efekty wprowadzenia nowego planu taryfowego w Polkomtelu. Należy też pamiętać, iż w przyszłym roku, przynajmniej teoretycznie, istnieje możliwość pojawienia się nowego gracza, który działałby w systemie DCS1800.
GRZEGORZ DRÓŻDŻ