G8 w poszukiwaniu recepty dla świata
Liderzy siedmiu najbardziej uprzemysłowionych państw świata (plus Rosja) spotykają się po roku we włoskiej Genui w zupełnie innej sytuacji niż wówczas, kiedy na japońskiej Okinawie próbowali wypunktować najważniejsze problemy globu. I to nie tylko dlatego, że będą oblegani przez tłumy antyglobalistów.Nie zauważyli wtedy zbyt wielu zagadnień budzących troskę, a teraz, po raz pierwszy od 10 lat, jednocześnie słabną trzy filary światowego ładu gospodarczego ? Stany Zjednoczone, Japonia i Europa Zachodnia. Możnym tego świata przyjemnie się szusowało w Davos jeszcze cztery miesiące temu, a Europa przymierzała się do roli lokomotywy gospodarki światowej, by dać zmianę zmęczonej Ameryce.Według inwestorów i ekspertów, na opinie których powołuje się agencja Bloomberga, jest mało prawdopodobne, aby przywódcy tych państw osiągnęli porozumienie, jakie kroki należy podjąć, aby sprawy przybrały pomyślny obrót.Fakty są następujące: od dziewięciu miesięcy spada produkcja przemysłowa w USA, a w II kwartale PKB, według ocen ekonomistów, wzrósł zaledwie o 0,5% wobec 5,6% przed rokiem. Japonia doświadcza czwartej recesji w okresie ostatniego 10-lecia, w Niemczech zaś , największej gospodarce europejskiej, od sześciu miesięcy wzrasta bezrobocie. Nasi sąsiedzi mogą liczyć w tym roku na 1-proc. wzrost PKB.? Stany Zjednoczone nie mogą uczynić zbyt wiele poza cięciem stóp procentowych ? twierdzi Gerald Holtham, odpowiedzialny za inwestycje w Morley Fund Management, zarządzający 140 mld USD. Amerykański bank centralny w tym roku już 6-krotnie redukował oprocentowanie funduszy federalnych, a jego szef, Alan Greenspan, w ostatnim wystąpieniu w Kongresie nie wykluczył możliwości dalszych cięć.Ważne dla gospodarki powinno też być zmniejszenie obciążeń podatkowych o 1,35 biliona USD, zatwierdzone już przez Kongres USA, oraz podobna decyzja podjęta w sąsiedniej Kanadzie. Kiedy i czy te stymulatory zadziałają ? nie wiadomo, natomiast coraz bardziej niepokojące są sygnały świadczące o pogarszającej się koniunkturze.Jedni są zadowoleni z powodu spadku deficytu USA w wymianie handlowej z zagranicą, inni widzą w tym złowrogi sygnał świadczący o coraz wolniejszym tempie rozwoju gospodarki światowej i coraz większym zagrożeniu dla globalnej koniunktury. W maju import do USA zmniejszył się o 2,9 mld USD, w poprzednim miesiącu spadki odnotowano po obu stronach bilansu wymiany handlowej. Był to największy spadek obrotów handlowych od listopada 1992 r.Europa Zachodnia, głównie z powodu deficytów budżetowych, jest mniej niż Ameryka Północna skłonna ciąć podatki. Europejski Bank Centralny bardzo niechętnie i rzadko decyduje się na redukcję stóp. Nie słucha ekonomistów, którzy twierdzą, że w najbliższych miesiącach recesja jest większym zagrożeniem niż inflacja.Szanse na odegranie przez kraje Unii Europejskiej roli lokomotywy gospodarczej świata oceniane są jako zerowe. Globalna wioska znów liczy na amerykańskiego szeryfa, ale sam na dłuższą metę też nie da rady. Musi mieć grupę skutecznych zastępców.
W.Z.