Wszyscy producenci i importerzy paliw będą musieli tworzyć i utrzymywać zapasy - przewiduje zmiana ustawy o rezerwach państwowych i zapasach obowiązkowych, którą Sejm przyjął w środę. W głosowaniu wzięło udział 386 posłów, za przyjęciem ustawy głosowało 380, przeciw było czterech, a wstrzymało się dwóch. Nowelizacja nakłada obowiązek tworzenia zapasów na wszystkie firmy, które produkują lub importują paliwa. Przed nowelizacją obowiązek taki spoczywał jedynie na firmach, które w ciągu roku produkowały lub importowały ponad 200 tys. ton paliwa. Zdaniem analityków rynku, próg 200 tys. ton prowadził do patologii, ponieważ importerzy zakładali po kilka firm, które sprowadzały paliwa. Żadna z nich nie przekraczała progu, dlatego nie musieli gromadzić zapasów. Nowelizację przygotowało Ministerstwo Gospodarki. Resort nie zdecydował się jednak na zaprezentowanie, stworzonego ponad rok temu przez Naftę Polską (NP), projektu nowej ustawy. Przygotowany przez NP projekt zakładał m.in., że państwo nie wyda ani złotówki na budowę nowych magazynów, a okres dojścia do 90-dniowego poziomu zapasów, wymaganego przez Unię Europejską, będzie krótszy od tego, który byłby możliwy przy obecnych przepisach. Nowelizacja nie zakłada, że finansowaniem zapasów paliw zajęłaby się Polska Organizacja Zapasów Paliw Płynnych - instytucja prawa publicznego niezależna od budżetu państwa, jak proponowała wcześniej Nafta Polska. Oznacza to, że budżet będzie musiał wyłożyć na powstanie nowych magazynów około 6 mld zł. Resort szacuje ponadto, że łączne koszty tworzenia zapasów spowodują wzrost ceny litra benzyny o około 7-8 groszy.

(PAP)