Konsekwentna zwyżka WIG20, trwająca od początku dzisiejszej sesji, wyprowadziła indeks do poziomu 1154 pkt. To oznacza wypełnienie, prawie co do punktu, minimalnego zasięgu wzrostów wynikających z utworzenia, w pierwszej godzinie notowań na wykresie minutowym, formacji podwójnego dna. W związku z tym rodzi się pytanie, co dalej? Czy Realizacja zasięgu oznaczać będzie osłabnięcie rynku, czy też dojdzie do przekroczenia minimalnego zasięgu, co stałoby się czynnikiem obrazującym wzrost siły rynku.
Na nieco ponad półtorej godziny do zakończenia notowań obroty wynoszą 110 mln zł, więc nie mogą zadowalać. To ostrzeżenie przed osłabnięciem byków. Z drugiej strony warto zauważyć, iż dziś nie rosną najwięcej te spółki, które najbardziej spadały w ostatnich dniach (poza Elektrimem), ale te silniej ostatnio opierające się niedźwiedziom, co jest objawem pozytywnym. Interpretuję to tak z tego względu, że niektóre walory od kilkunastu sesji przebywają w konsolidacji, co można traktować jako okres akumulacji. Z tego względu są one bardziej predestynowane do ?zdrowego? wzrostu, niż papiery, które jeszcze wczoraj silnie spadały.
Dlatego ten element uznaję za przemawiający przeciwko traktowaniu dzisiejszej zwyżki jako korekcyjne odbicie, ale jako kolejną fazę akumulacji.
Ale też nie doszło na poszczególnych papierach do wygenerowania wyraźnych sygnałów kupna, przez co można rozumieć opuszczenie konsolidacji górą. Także sama skala wzrostu indeksu, która nie doprowadziła do przekroczenia ważnego oporu przy 1160 pkt., jest zbyt mała, by można mówić o ewidentnej poprawie jego obrazu. Dlatego z pewną wstrzemięźliwością warto traktować dzisiejsze wydarzenia, choć jak zazwyczaj w przypadku tak silnych wzrostów budzą się duże nadzieje.
Krzysztof Stępień