Mocniejszy koniec tygodniaWłaściwie przez cały tydzień złoty tracił, w czwartek spadł nawet poniżej 7% ponad parytetem. Jednak w piątek duże zlecenie klientowskie pozwoliło mu się dość wyraźnie umocnić. Euro zareagowało spadkiem na dane o bezrobociu w USA, ale pod koniec dnia straty zostały odrobione.

Rano, około 9.00, za dolara płacono 4,268 zł, za euro 3,76 zł, odpowiadało to 7,2%. Przez następne dwie godziny nic się nie działo. Dopiero około 11.00 wystąpił silny popyt i wczesnym popołudniem dotarliśmy do 8,05%, przy poziomach odpowiednio 4,225 i 3,725. Koniec dnia przyniósł lekką korektę. W ostatnich transakcjach za USD płacono 4,234, za euro 3,749, było to 7,65%.Początek dnia był zgodny z oczekiwaniami: polska waluta była słaba po danych o cenach żywności. Co prawda, odrobiła nieco w stosunku do czwartkowego zamknięcia, ale można to potraktować, jako zwykłe odreagowanie sporego przecież spadku. I kiedy wydawało się, że do końca dnia będzie spokój, a głównym motorem zmian kursu wobec poszczególnych walut będą wahania na rynku eurodolara, złoty zaczął się wyraźnie umacniać. Główną przyczyną było duże zlecenie klientowskie. Trochę niepokoju wprowadziły dane o podaży pieniądza za dwie dekady lipca. Niektórzy inwestorzy mogli dojść do wniosku, że wyraźny przyrost kredytów konsumpcyjnych może być przesłanką do nieobniżania stóp (wzrosły one aż o 3,4%).Poziom kredytów rzeczywiście wyraźnie wzrósł, ale może to być efekt sezonowy (kredyty ?wakacyjne?). Poza tym trudno oceniać sytuację po jednorazowych danych za stosunkowo krótki okres. Ale wydaje się, że wciąż jest mało prawdopodobne, abyśmy w najbliższym czasie mieli zaobserwować jakiś ?boom? kredytowy.Rano za wspólną walutę płacono 0,8818. Szybko dotarliśmy do 0,8828. Potem spadek w okolice 0,8810 i mniej więcej ten poziom utrzymywał się aż do czasu publikacji pierwszych danych o gospodarce amerykańskiej (14.30). Wtedy prawie do razu osiągnęliśmy 0,878. Odreagowanie i wyraźny wzrost po publikacji wskaźnika NAPM (16.00). Kończyliśmy na 0,8856.Piątek był kolejnym dniem, który zmniejszył optymizm co do stanu gospodarki amerykańskiej. Zaczęło się wprawdzie nie najgorzej, o 14.30 opublikowano bowiem lepsze od oczekiwań informacje o bezrobociu. Wciąż utrzymuje się ono na poziomie 4,5% (prognozowano, że zwiększy się do 4,7%). Po tej informacji doszło do wzrostu wartości dolara. Ale już opublikowane o 16.00 dane o wyraźnym spadku wskaźnika NAPM w działach produkcji nieprzemysłowej (z 52,1 na 48,9, średnia prognoz to 51,5) rozwiały wszelkie nadzieje i doprowadziły do wzrostu euro.W przyszłym tygodniu nie będą publikowane żadne ważne informacje makroekonomiczne dotyczące Polski. Możemy dowiedzieć się za to wielu nowych rzeczy na temat prywatyzacji. n