Złożenie przez France Telecome oferty zakupu TP SA i kilka innych pozytywnych informacji o prywatyzacji pozwoliło polskiej walucie nieco się wzmocnić. Na rynku euro nie działo się nic ciekawego i to pomimo publikacji wielu interesujących danych o gospodarkach Niemiec i USA.
Rano za dolara płacono 4,24 zł, za euro 3,725 zł, odpowiadało to 7,9% powyżej starego parytetu. Po godzinie byliśmy już na 8,2%, przy poziomach 4,235 zł i 3,7070 zł. Potem złoty zaczął się powoli osłabiać i około 15.00 ponownie zeszliśmy do poziomu poniżej 8%. Dokładnie na 7,95%. Dolara ceniono wtedy na 4,241 zł, wspólną walutę na 3,72 zł. Koniec dnia przyniósł jednak wzrost wartości. Kursy zamknięcia to 4,227 zł i 3,705 zł, odpowiadało to 8,3%.Złoty zareagował umocnieniem na informacje o tym, że France Telecome zdecydował się złożyć ofertę na kolejny pakiet akcji TP SA. Co prawda, szczegóły nie są znane, nie wiadomo przede wszystkim, jaką cenę zaproponowali Francuzi, ale i tak spotkało się to z pozytywną reakcją rynku. Niezłożenie oferty oznaczałoby, że Ministerstwo Skarbu musiałoby albo szukać innego inwestora, albo próbować sprzedać akcje w ofercie publicznej, albo wyemitować obligacje zamienne na akcje. Każde z tych rozwiązań byłoby obarczone dużym ryzykiem, trudno byłoby oszacować ewentualne wpływy.Poza tym Ministerstwo Skarbu informowało o postępach w prywatyzacji PKN ORLEN i Rafinerii Gdańskiej, co również zadziałało pozytywnie na inwestorów.Rano za euro płacono 0,8767 USD, czyli dokładnie tyle, ile na zamknięciu. I właściwie można by było na tym zakończyć opis całodniowych notowań w Europie. Zmiany kursu były bowiem nieznaczne. Najwyższy poziom to 0,8775 USD, najniższy 0,8755 USD.Wydaje się, że wtorkowe dane o gospodarce amerykańskiej są swoistym podsumowaniem tego, co obserwujemy w ostatnich miesiącach. Wydajność w nierolniczych działach produkcji w II kwartale wzrosła o 2,5% (poprzednio odnotowano 0,1%, analitycy oczekiwali wzrostu o 1,6%). Jednocześnie jednostkowe koszty pracy zwiększyły się o 2,1% (poprzednio o 5%, średnia prognoz to 3,5%). Oznacza to, że firmy bronią się przeprowadzając restrukturyzację połączoną ze zwolnieniami pracowników, co oczywiście umożliwia obniżenie kosztów. To z kolei prowadzi to zwiększenia efektywności ich funkcjonowania, jednocześnie oznacza relatywne zmniejszenie popytu wewnętrznego i tym samym obniżenie presji inflacyjnej.Kilkadziesiąt minut później opublikowano informacje o sprzedaży detalicznej w I tygodniu sierpnia. Wzrosła ona o 1,9%, a więc silniej niż w poprzednim badanym okresie, kiedy obserwowaliśmy zwiększenie o 1,6%.We wtorek poznaliśmy także dane o produkcji przemysłowej i bezrobociu w Niemczech. Produkcja spadła o 0,4% m/m, czyli mniej, niż szacowano (-0,9%). Poziom bezrobocia wzrósł z kolei do 9,2 % z 8,9%. To dokładnie tyle, ile oczekiwano. N