W końcowej części dzisiejszych notowań ich przebieg nie zmienił się. WIG20 pozostał w konsolidacji w obszarze 1105 ? 1110 pkt., czyli poniżej ważnego wsparcia, wyznaczonego przez lipcowy dołek. Ale poziom obrotów, które wynoszą około 70 mln zł, każe zastanowić się nad istotnością takiego sygnału. W ogóle ciekawy jest fakt, że od trzech dni, kiedy mamy do czynienia z testowaniem i dzisiejszym przełamaniem wsparcia obroty są małe. To skłania do zastanowienia się nad tym, czy rynek rzeczywiście przywiązuje wagę do tego miejsca.
Tak, czy inaczej trzeba traktować dzisiejszy spadek jako informację o tym, że rynek jest w dalszym ciągu bardzo słaby i ugina się nawet pod wpływem znacznie mniejszej, niż w poprzednich dniach i tygodniach podaży. I taka sytuacja może trwać jeszcze przez następne dni, kiedy to rynek będzie się obsuwał pod własnym ciężarem. Tu kluczowe wydaje się zachowanie WIG20 w okolicach 1090 pkt., gdzie zbiegają się dolne ograniczenie kanału opisującego trwającą bessę z przełamaną linią trendu spadkowego z ostatnich dwóch miesięcy. Istnieje możliwość, że podaż ujawni się dopiero w chwili osiągnięcia przez indeks tej wartości.
W związku ze znalezieniem się światowych rynków w bardzo ważnych z technicznego punktu widzenia miejscach, duże znaczenie należy przypisać ich dalszemu zachowaniu. Przebicie przez amerykańskie indeksy poziomu lipcowych dołków zapewne przyczyni się do pogłębienia spadków w Europie. A to biorąc pod uwagę słabość naszego rynku przyczyniłoby się do dalszego pogorszenia się nastrojów i u nas.
Ważne będzie też podanie do publicznej wiadomości konkretnego poziomu deficytu budżetowego na przyszły rok. Można się tego spodziewać jutro, co ma szanse ożywić kolejną sesję.
Krzysztof Stępień