Po kilku spokojnych sesjach z ubiegłego tygodnia rynek został wczoraj wystawiony na poważną próbę. Była ona głównie związana ze sprawą dymisji ministra Bauca, co potencjalnie jest złą informacją dla rynku dlatego, że odsuwa w czasie rozstrzygnięcia co do założeń przyszłorocznego budżetu. Mniej więcej wiadomo, że deficyt nie będzie większy, niż 40 mld zł, co jest do zaakceptowania dla rynku, ale nie wiadomo jakimi środkami rząd będzie chciał ten cel osiągnąć. Przecież wśród pojawiających się pomysłów są dość kontrowersyjne rozwiązania, jak zamrożenie płac służb mundurowych, podatek importowy, czy zniesienie wspólnego rozliczenia dla małżeństw. Dodatkowo wczorajsze sesje w USA zakończyły się dużą przeceną, co może pogłębić nerwowość inwestorów w trakcie dzisiejszej sesji.

Ale o dziwo pierwsza godzina notowań przebiega bardzo spokojnie, pod znakiem niewielkiego spadku. Jest to tym lepszy sygnał, że giełdy europejskie znajdują się na minusach. WIG20 spadł do 1110 pkt., czyli o 0,35%. Obroty są na razie symboliczne i nieznacznie przekroczyły 10 mln zł. W związku z tym reakcję rynku na te złe informacje można uznać za bardzo wstrzemięźliwą, co jest dobrym symptomem na przyszłość. Z zadowoleniem też należy przyjąć obronę na wczorajszym zamknięciu poziomu wyznaczonego przez świece z 24 i 25 lipca. Do tego faktu można przywiązywać duże znaczenie z tego względu, że do niedawna był to opór. Zgodnie z zasadami analizy technicznej raz przełamany opór staje się wsparciem. W obecnej sytuacji, kiedy trudno jest wytyczyć jakieś wiarygodne linie trendu właśnie na wsparcia i opory wynikające z położenia poszczególnych dołków i szczytów trzeba zwracać dużą uwagę.

Zadaniem na dzisiejszą sesję, by można mówić o szansach na podtrzymanie poprawy koniunktury na parkiecie jest utrzymanie WIG20 powyżej 1114 pkt. na zamknięciu. Przekroczenie 1135 pkt. będzie oznaczać zneutralizowanie znaczenia czarnej świecy z poniedziałku.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu