Spółka mięsna z Sanoka liczy na zwiększenie przychodów po otwarciu hurtowni w Warszawie i rozpoczęciu sprzedaży swoich wyrobów na najbardziej chłonnym rynku. Firma chce zmniejszyć koszty, sprzedając zbędne aktywa o wartości rynkowej ponad 3 mln zł.Beef-San jest najmniejszą spółką mięsną na giełdzie, jednak pod względem rentowności plasuje się w czołówce. Po I półroczu firma przy przychodach w wysokości prawie 42 mln zł miała blisko 1,5 mln zł zysku operacyjnego i ponad 0,7 mln zł zysku netto. Beef-San zawdzięcza to głównie silnej pozycji na rynku lokalnym (dawne województwa rzeszowskie, przemyskie i krośnieńskie), gdzie ma dobrze rozbudowaną sieć hurtowni i sklepów. ? Mamy 44 sklepy i 12 hurtowni. Dzięki nim sprzedajemy ok. 80% wyrobów. W celu zwiększenia przychodów planujemy jeszcze w tym roku wejść na rynek warszawski i zacząć współpracę z supermarketami ? powiedział PARKIETOWI Andrzej Leś, prezes Beef-Sanu. Dodał, że rozważana jest możliwość rozpoczęcia współpracy z już istniejącą dużą hurtownią na terenie Warszawy. Beef-San bez obniżania mocy produkcyjnych może zredukować swój majątek. Dzięki temu zmniejszyłby koszty działania i pozyskał środki na inwestycje. ? Mamy trochę zbędnych aktywów. Są to głównie nieruchomości położone w Przemyślu, Sanoku i Zabłotcach. Ich wartość rynkowa może przekraczać 3 mln zł ? powiedział prezes Leś.Beef-San, którego ubojnia nie spełnia warunków unijnych, może nie zdecydować się na jej modernizację. ? Ze wstępnych szacunków wynika, że musielibyśmy zainwestować w ubojnię od 10 do 15 mln zł. Jest to duża kwota i takiej inwestycji ostatecznie możemy nie podjąć. Jeżeli tak się stanie, to w przyszłości będziemy kupować półtusze od specjalizujących się w uboju zakładów. Nie powinno to znacząco podrożyć kosztów zakupu surowca. W UE na terenie jednego kraju z reguły jest kilka ubojni, zaopatrujących wszystkie przetwórnie ? powiedział prezes Leś.
D.W.