Czwartkowe notowania przyniosły wzrost WIG20 przy wyraźnie większych obrotach, niż dzień wcześniej. Trzeba to odebrać w kategoriach zdecydowanie pozytywnych, ale też nie można popadać w zbytni optymizm, a to z tego względu, że patrząc na wykres indeksu widzimy, że właściwie niewiele się zmieniło. Nie został przełamany najważniejszy krótkookresowy opór w postaci połowy poniedziałkowej świecy na wysokości 1135 pkt., który jest barierą dla dalszych wzrostów. Stąd też wczorajszą sesję potraktowałbym jako podtrzymującą nadzieję na kontynuację stabilizowania się sytuacji na rynku i powolnego odreagowywania spadków, ale z rezerwą trzeba się odnieść do tezy, iż coś wyjaśniła, jeśli chodzi o najbliższe perspektywy.
Oprócz pozytywnego wrażenia, jakie stworzyła sesja od strony technicznego obrazu nie można nie zauważyć znacznej odporności rynku na złe informacje. Są one głównie związane z fatalną sytuacją na zagranicznych giełdach. Ostatnia seria spadków nie zrobiła na naszych inwestorach większego wrażenia. Można jednak zadać pytanie, jak odbiorą oni przedłużenie tej złej passy zagranicy na następne dni. Wielokrotnie już tak bywało, że przez kilka sesji nasz rynek nie reagował na zniżki na światowych parkietach, ale później odreagowywał to w spotęgowany sposób. Z drugiej strony można przypomnieć sytuację z jesieni ubiegłego roku, kiedy to kolejne dołki na Nasdaq tylko na chwilę przerywały zwyżkę u nas. Biorąc pod uwagę skalę wyprzedania naszego rynku skłaniałbym się do przyjęcia za bardziej prawdopodobny drugi z tych wariantów.
Nie bez znaczenia są coraz częstsze komentarze o zmianie nastawienia RPP z tłumienia inflacji na wzrost gospodarczy. Potwierdzeniem tego są opinie wyrażane przez Rosatiego, który stwierdził, że stopy procentowe są u nas od dłuższego czasu za wysokie. Może kryzysowa sytuacja skłoni rząd i RPP do współpracy, co zaowocowałoby nową policy mix. Na reformę finansów państwa RPP odpowiedziałaby obniżką stóp akceptując przejściowe rozluźnienie polityki fiskalnej.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu