Jack Welch (na fot.) odszedł i teraz jest jak wczorajsza gazeta. Tymi słowami, bez zbędnego sentymentalizmu, wieloletni szef General Electric zamknął najważniejszy rozdział swojego życia ? 20 lat przy sterze jednej z najbardziej podziwianych światowych korporacji, lidera w rankingu kapitalizacji. W piątek odbędzie oficjalne pożegnanie.Niemal od roku wiadomo, że następcą Welcha na fotelu prezesa GE będzie Jeffrey Immelt, który stopniowo przejmował kontrolę nad kolejnymi sferami działalności spółki, a dziś twierdzi, że jest już w pełni samodzielnym szefem.Czy Immelt powtórzy osiągnięcia swojego mentora? Takie samo pytanie padło, kiedy Welch obejmował sukcesję po Reg Jonesie.Kiedy w 1981 r. Jack Welch stanął na czele General Electric, spółka ta wypracowywała rocznie 1,6 mld USD zysku netto ? w tym roku ma być 15 mld USD, kapitalizacja zwiększyła się z 14 mld USD do ponad 400 mld. ?Chociaż wielu obserwatorów mówi o GE jak o domu zbudowanym przez Jacka, właściwiej jest mówić, że GE jest domem który ukształtował Jacka? ? napisał magazyn ?New Republic? w czerwcowym wydaniu.Nominacja Welcha była wielką niespodzianką, szybko zyskał przydomek ?neutronowego Jacka?, gdyż jego postępowanie kojarzono z działaniem tego rodzaju ładunku, niszczącego ludzi, a oszczędzającego budynki. W okresie siedmiu lat Welch zredukował zatrudnienie o 100 tys. osób.Potrzebował aż dziesięciu lat, aby jego podwładni zrozumieli i zaakceptowali jego koncepcje. Żałuje, że nie zdołał tego osiągnąć w krótszym czasie.Menedżerom poszczególnych działów postawił jasno okreslony cel: ich jednostki w swoich branżach mają uzyskać pozycję dominującą lub minimum drugą. Jeśli nie zdołają tego osiągnąć, zakłady zostaną sprzedane bądź zamknięte. Wyprzedził konkurencję, gdyż dokonał zmian zanim tego rodzaju oczekiwania sformułował rynek, zanim w ogóle zaczęli o nich myśleć rywale. Tak to widzi cytowany przez ?Financial Times? Jeffrey Garten z uniwersytetu Yale.Na emeryturze Welch będzie udzielał korepetycji (konsultacji) dyrektorom zarządzającym firm amerykańskich i międzynarodowych. Chętnych zgłosiło się znacznie więcej, ale Welch wybrał tylko sześciu. Kim są ? nie wiadomo (jeśli sami się nie ujawnią, Welch nie zamierza zdradzać ich personaliów), ale postawił właśnie na nich, gdyż uważa, że mogą odnieść sukces.Sporo można się nauczyć od tego najbardziej naśladowanego menedżera, który, jak napisał ?Financial Times?, dowiódł, że duże spółki mogą zapewnić akcjonariuszom imponujące korzyści, a konglomerat może być efektywną formą organizacji biznesowej.
W.Z., ?Financial Times?