Po spadku około południa do 1140 pkt. WIG20 przebywa od tej pory na tej wysokości niewiele zmieniając swoją wartość. Trudno jednak na podstawie dwugodzinnej stabilizacji wysnuwać wnioski na pozostałą część sesji. Trzeba powiedzieć, iż 2,5% spadku indeksu to sporo, ale zatrzymał on swoją zniżkę w nieprzypadkowym miejscu. Jest ono związane z podstawą świecy z ubiegłej środy oraz 32,8% zniesieniem impulsu wzrostowego trwającego od połowy sierpnia.
Nie ma wątpliwości, iż na dynamikę ruchu spadkowego wpływają notowania na europejskich giełdach. Nie dość, że nie ma tam poprawy, to spadki jeszcze się pogłębiły. DAX w pewnym momencie tracił nawet ponad 4%, niewiele lepiej jest na pozostałych rynkach. Sytuacja na tych rynkach utrudnia ocenę przebiegu korekty, bo nie można jednoznacznie stwierdzić, czy spadki wynikają z katastrofalnej sytuacji zagranicą, czy też są naturalną konsekwencją ostatniego impulsu wzrostowego. Z jednej strony nie ma na razie powodów do zbytniego niepokoju, ale z drugiej brak jest przesłanek na podstawie których można by próbować określić, kiedy spadki się zakończą. Dotychczasowy przebieg notowań nie wskazuje na to, by dzisiejszy dzień miał być ostatnim dniem spadków. Pomimo wielu pozytywnych obserwacji nie możemy też wykluczyć najbardziej pesymistycznego scenariusza zakładającego zakończenie korekty wzrostowej na poziomie bliskim 1200 pkt. i powrót do trendu głównego. Przecież wcześniejsze impulsy korekcyjne były w stanie odrobić podobną wielkość poprzedzających je spadków, jak to się stało obecnie. Dlatego na wnioski dotyczące koniunktury w dłuższym terminie przyjdzie jeszcze trochę poczekać.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu