Wtorkowa tragedia w Nowym Jorku i Waszyngtonie pobudziła wyraźny wzrost notowań ropy naftowej. Rynek paliw płynnych jest bowiem szczególnie podatny na wszelkie wydarzenia, grożące destabilizacją gospodarki światowej, zwłaszcza gdy mają one związek z Bliskim Wschodem. W pierwszej chwili pojawiły się obawy, że oskarżenia wobec terrorystów islamskich mogą doprowadzić do napięcia w tym regionie, utrudniając dostawy ropy. Jednak początkowy niepokój złagodziły zapewnienia państw OPEC o ich gotowości do utrzymaniu wydobycia i eksportu na takim poziomie, aby zapobiec nadmiernej zwyżce notowań. Do uspokojenia nastrojów przyczynił się też wzrost zapasów ropy, benzyny i oleju opałowego w USA. W tej sytuacji notowania zaczęły spadać, ale w piątek doszło do ponownej zwyżki, gdy nasiliły się obawy przed skutkami amerykańskiej akcji odwetowej, która może dotknąć państwa eksportujące ropę. W skali tygodnia gatunek Brent z dostawą w październiku zdrożał w Londynie z 27,69 USD do 29,80 USD za baryłkę.