Janusz Lewandowski faksem z Gdańska

Nastrój antyprywatyzacyjny jest jednym z niepokojących tonów obecnej,smętnej kampanii wyborczej. Udziela się, niestety, nie tylko skrajnej prawicy i ugrupowaniom chłopskim, co jest polską normą. Pobrzmiewa także u faworytów wyborów ? SLD.

Wznowienie handlu na nowojorskiej giełdzie dostroiło się do nastroju panującego w mieście. Rynek reagował tak, jak tamtejsze służby miejskie po zawaleniu się wieżowców WTC ? spokojnie, bez objawów paniki. Na zimno wyceniał akcje, na miarę ogólnej kondycji amerykańskiej gospodarki, trafnie dokonując rozróżnienia branżowego (na niekorzyść linii lotniczych i ubezpieczycieli). Polityczne apele, budowanie patriotycznego nastroju, a nawet kolejny gest Fed miały drugorzędne znaczenie. Zrównoważyły ryzyko polityczne, kryjące się w spodziewanym amerykańskim odwecie. W ten sposób bilans politycznych plusów i minusów wyszedł na zero, torując drogę ekonomii. Z tą jednak poprawką, że domniemany udział współsprawców terrorystycznych zamachów w grze giełdowej ujawnił nowy diaboliczny rodzaj ?insider trading?. Sprawcy przyszłego nieszczęścia grają na gospodarcze skutki planowanego zamachu, by zgromadzić fundusze na następny zamach ? którego obiektem może być zresztą giełda, w zgodzie z logiką samozniszczenia. Generalnie jednak, amerykański rynek giełdowy dobrze odegrał rolę stabilizatora nastrojów, co nie jest zwyczajową rolą rynków finansowych.Jeszcze bardziej uderzający jest stoicki spokój, z jakim warszawska giełda obchodzi się z politycznymi napięciami w naszym kraju. Tu, na parkiecie, najlepiej widać, że obecny rząd zupełnie stracił moc sprawczą w gospodarce. Rynek czeka na decyzje następców i nie reaguje na zapowiedzi aktualnie urzędujących ministrów. Jedynym wyjątkiem są poczynania pani minister Skarbu Państwa. Należy jej życzyć, by kontynuowała pracę, nie przejmując się pogróżkami ? zwłaszcza gdy wymaga tego interes przedsiębiorstwa, a nie tylko interes budżetu. Nastrój antyprywatyzacyjny jest jednym z niepokojących tonów obecnej, smętnej kampanii wyborczej. Udziela się, niestety, nie tylko skrajnej prawicy i ugrupowaniom chłopskim, co jest polską normą. Pobrzmiewa także u faworytów wyborów ? SLD. To coś więcej niż zwyczajowe ustawianie kapitału zagranicznego w roli sprawcy zła i chłopca do bicia. To wyraźna preferencja dla rozmaitych odmian kapitalizmu państwowego. Drugim wątkiem, który pozostawi trwały osad w psychice zbiorowej, jest podpuszczanie biednych przeciw bogatym. Zajmuje się tym cała paleta partii: Samoobrona, PSL, Liga Polskich Rodzin i Alternatywa oraz, oczywiście, niestrudzona PPS Ikonowicza. Trafia to na podatny grunt w znerwicowanym społeczeństwie, przepełnionym lękiem socjalnym. Na wszystkich spotkaniach wyborczych widzę ludzi gotowych uwierzyć, że biednym się poprawi, jeśli zabiorą bogatym. Kampania z ręką w cudzej kieszeni, agitacja krzewiąca nieufność wobec ludzi przedsiębiorczych i kapitału to odwrotność tego, co powinny pozostawić po sobie demokratyczne wybory ? pomyślane jako praktyczna szkoła obywatelskiego myślenia i publicznej edukacji.