Po ogłoszeniu wstępnych wyników wyborów w Polsce

Spadkiem WIG20 poniżej 1000 pkt. zareagowała warszawska giełdana wyniki wyborów. ? Z naszego rynku wychodzą nieliczni pozostalijeszcze inwestorzy zagraniczni ? mówią giełdowi specjaliści.

Marek SiudajGrzegorz DróżdżCo prawda, na otwarciu wczorajszej sesji WIG20 zyskał aż 1,4% w stosunku do piątkowego zamknięcia, jednak optymizmu inwestorom wystarczyło zaledwie na kilka minut. Ostatecznie indeksowi blue chips nie udało się obronić bariery 1000 pkt. i zamknął dzień na poziomie 993,44 pkt. ? W poniedziałek na giełdzie stronę podażową tworzyła głównie zagranica, zaniepokojona wynikami wyborów ? powiedział PARKIETOWI jeden z dealerów.O aktywności inwestorów zagranicznych miałyby świadczyć spadki kursów takich firm, jak PKN Orlen (o 4,4%) czy Telekomunikacji Polskiej (3,7%). Właśnie na tych dwóch papierach skoncentrowała się znaczna część handlu we wczorajszych notowaniach ciągłych ? razem miały one niemal 43-proc. udział w obrotach na notowaniach ciągłych.? Wejście do parlamentu ugrupowań populistycznych z pewnością nie wpłynęło pozytywnie na obraz naszego rynku. Pojawiło się ryzyko, iż realizowany przez nowy rząd program gospodarczy będzie na niekorzyść różnił się od tego, co zakładali inwestorzy ? powiedział PARKIETOWI Rafał Gębicki z Concordii.Wyniki wyborów nie najlepiej zostały również przyjęte na rynku walutowym. Około 16.00 dolar kosztował 4,1870 zł, wobec 4,18 zł w piątek, a euro 3,8380 zł, wobec 3,82 zł w piątek. Odchylenie od parytetu spadło do ok. 7%, z 7,25% w piątek. Zdaniem dealerów, spadek wartości złotego byłby większy, gdyby nie duże zlecenie klientowskie z rana, związane zapewne z wymianą walut na złote, potrzebne na opłacenie koncesji na UMTS. W dół poszły też ceny papierów skarbowych, choć ? z drugiej strony ? na wczorajszym przetargu mocno spadły rentowności bonów skarbowych.Inwestorzy liczyli bowiem, iż koalicja SLD-UP zdobędzie większość w Sejmie, potrzebną do samodzielnego rządzenia. W takim przypadku zostałby wprowadzony w życie plan Marka Belki, który miał zostać ministrem finansów w razie uzyskania przez SLD-UP większości mandatów. Plan ten, choć na razie pozbawiony szczegółów, został przez rynki odebrany pozytywnie i dawał nadzieję na szybkie cięcia stóp i przyspieszenie wzrostu gospodarczego. Brak większości w Sejmie dla SLD-UP oznacza, iż mogą być poważne kłopoty z wejściem w życie planu ratunkowego.

? Obecnie jest trochę inna sytuacja niż wtedy, gdy Marek Belka występował i mówił o swoim planie, zaznaczając, iż jego propozycja wymaga rządu większościowego, aby została wprowadzona w życie ? powiedział Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku. ? Ale uzyskanie tej większości nie jest niemożliwe ? można sobie bowiem wyobrazić, iż SLD-UP przeciąga na swoją stronę część posłów, np. Samoobrony.Inna możliwość to, według niego, rząd mniejszościowy, który przedłoży Sejmowi budżet z planem naprawczym, licząc na poparcie go w głosowaniu przez Platformę Obywatelską.? Ale w takiej sytuacji poparcie dla tego programu byłoby w dłuższej perspektywie mało stabilne ? uważa J. Jankowiak. ? Bo jak np. zagłosują posłowie PO w sprawie opodatkowania zysków od dochodów kapitałowych?Inni analitycy jednak wskazują, iż SLD-UP będzie trudno znaleźć partnera w Sejmie.? SLD-UP będzie bardzo trudno przepchnąć budżet, gdyż przy znacznych cięciach, które są konieczne, trudno będzie znaleźć poparcie u takich ugrupowań, jak Samoobrona czy Liga Polskich Rodzin ? powiedział jeden z analityków, pragnący zachować anonimowość.Ta niepewność, dotycząca polityki gospodarczej i fiskalnej, zapewne spowoduje, iż Rada Polityki Pieniężnej będzie mniej skłonna do redukcji stóp procentowych. Zwłaszcza iż ? zdaniem analityków ? dni jej niezależności są już policzone.? W poprzednim Sejmie pojawił się projekt ustawy, złożony przez PSL, a cieszący się częściowym poparciem SLD, który mocno ograniczał niezależność RPP. Wpisano tam RPP obowiązek dbania nie tylko o inflację, ale tao wzrost gospodarczy, zapisano, kto ma ustalać cel inflacyjny ? mówi J. Jankowiak. ? pytam więc ? retorycznie ? czy w nowym Sejmie taką ustawę będzie trudniej, czy łatwiej przepchnąć?

Marek SiudajGrzegorz Dróżdż