W czwartek rano złoty dotarł w okolicę 7% powyżej parytetu. Po południu doszło jednak do korekty. Wspólna waluta kończyła w okolicach 0,92 dolara.
W pierwszych transakcjach za dolara płacono 4,185 zł, za euro 3,848 zł, odpowiadało to 6,85%. Potem doszło do lekkiej korekty i przez ponad pół dnia było dość stabilnie. Oscylowaliśmy wokół 4,19 zł i 3,855 zł, czyli 6,7%. Dopiero około 14.30 wyraźnie przeważyła podaż. Po dwóch godzinach kursy wynosiły 4,22 zł i 3,875 zł. Było to 6,15%. Do końca dnia niewiele już się działo. Poziomy zamknięcia to 4,21 zł i 3,877 zł, czyli 6,2% powyżej parytetu.Poranne wzmocnienie polskiej waluty było przede wszystkim związane ze środową decyzją Rady Polityki Pieniężnej. Stopy procentowe są wciąż bardzo wysokie, a to wzmacnia złotego. Poza tym, inwestorzy zareagowali na ostatnie doniesienia o prywatyzacjach. Wszystko wskazuje, że do końca roku zostaną sprzedane zarówno Rafineria Gdańska, jak i PKN oraz PZU. To oznacza, że do budżetu państwa wpłynie równowartość 6?7 mld zł w walutach obcych. Potrzeby zmuszą do zamiany tych środków na polską walutę. Pytanie tylko, czy zostanie to przeprowadzone na rynku pieniężnym, czy w NBP. Jeśli na rynku pieniężnym (na co liczy część inwestorów), zadziała to wzmacniająco na złotego. Po południu część graczy doszła do wniosku, że warto zrealizować zyski spekulacyjne.W piątek o 16.00 zostaną opublikowane informacje o sierpniowych wynikach rachunku obrotów bieżących. Przedział prognoz to 300?800 mln USD, jest więc duża rozbieżność. Średnia oscyluje wokół 450 mln USD. Ekonomiści spodziewają się nieznacznego spadku eksportu i jednocześnie niewielkiego wzrostu importu. Deficyt będzie nadzwyczajnie zmniejszony przez środki przeznaczone na wypłaty rekompensat dla pracowników przymusowych, które zostały przetransferowane w sierpniu (około 200 mln USD). Jeśli dane okażą się dobre (400 mln USD lub mniej), złoty może jeszcze zyskać.Rano za euro płacono 0,919 USD. Pierwsza część dnia to przewaga popytu, która zaprowadziła nas około 11.00 na poziom 0,9228 USD. Potem trend się odwrócił. Wspólna waluta zaczęła tracić i kilka minut po 15.00 dotarliśmy do 0,916. Kończyliśmy jednak wyżej, na 0,921 USD.Czwartkowe dane o amerykańskiej gospodarce nie były zbyt optymistyczne. Wyraźnie wzrosła liczba nowo zarejestrowanych bezrobotnych, spadły zamówienia na dobra trwałego użytku (choć mniej niż w poprzednim okresie). Jedynie liczba sprzedanych domów minimalnie wzrosła, ale spodziewano się, że poprawa będzie znacznie większa.ECB pozostawił stopy procentowe na dotychczasowym poziomie. Nikt zresztą się nie spodziewał, że będzie inaczej. Tym bardziej że opublikowane w czwartek rano dane o podaży pieniądza M3 w strefie euro ujawniły wzrost aż o 6,7%. To jeszcze więcej niż w lipcu, kiedy mieliśmy 6,4%. Bardzo wyraźnie, aż o 21%, spadły zamówienia na środki produkcji w Niemczech. W piątek dowiemy się prawdopodobnie (termin publikacji tych danych jest bardzo ?płynny?), jak wyglądała lipcowa produkcja przemysłowa.