Sektor zbrojeniowy w centrum uwagi

Analitycy szacują,że państwo wspomoże teraz gospodarkę USA w skali porównywalnej lub nawet większej niż w chwili rozpoczęcia wojny wietnamskiej (1966 r.). Wtedy udział zamówień rządowychw PKB osiągnąłpoziom 1,3%. Teraz może to być nawet 1,5%. Największymi beneficjentamizamówień i nisko oprocentowanych pożyczek będąlinie lotnicze,służby ochrony lotniski ? oczywiście ? sektorzbrojeniowy. Stany Zjednoczone mogą zastosować w wojnie najnowsze zdobycze techniki,których produkcjązajmują się spółkigiełdowe.Po przeciwnej stronie Amerykanie napotkają opór ludziwyposażonychw broń starszejgeneracji,ale wyprodukowaną także w Ameryce,np. rakiety stinger.

Kongres Stanów Zjednoczonych już przyznał pierwsze pieniądze. 40 miliardów dolarów przeznaczono na uprzątnięcie Nowego Jorku i Waszyngtonu oraz na wydatki zbrojeniowe. Transport lotniczy może liczyć na 15 mld USD dotacji. W tej kwocie mieszczą się również rządowe gwarancje ubezpieczeniowe.Nie można zapominać o obniżeniu stopy podatkowej. Analitycy szacują, że niższe podatki oznaczają dla obywateli USA aż o 1,35 biliona dolarów w kieszeni więcej (w latach 2001?2011). Taka kwota w dłuższym okresie musi przełożyć się na zwiększoną konsumpcję, a to oznacza zwykle wzrost PKB. Wszyscy oczekują też rychłego uruchomienia kolejnych transz pieniędzy i zamówień federalnych. Oczekiwania te są jak najbardziej uzasadnione.Zdaniem specjalistów, kwota zamówień rządowych może oscylować wokół 100 mld USD. Niektórzy analitycy twierdzą, że suma ta może zostać znacznie przekroczona. Na zamówienia państwowe o dużej wartości czeka wiele firm. Nie należy jednak zapominać, że jest to czynnik inflacjogenny, który może być dodatkowo spotęgowany przez niskie stopy procentowe. Podczas wojen w Korei i Wietnamie rząd amerykański stosował wiele metod, odgórnie regulując podstawowe czynniki kształtujące gospodarkę w celu zdławienia inflacji, która wówczas wyraźnie rosła. Rósł też produkt krajowy brutto. Już wkrótce Amerykę może czekać wybór: inflacja czy wzrost gospodarczy.Stymulujący wpływ wojny na wzrost produktu krajowego brutto USA widać było najwyraźniej podczas II wojny światowej.II wojna światowa pobudziłagospodarkę USAPrzed atakiem na Pearl Harbor gospodarka Stanów Zjednoczonych nie rozwijała się w sposób zadowalający. Od roku 1929, który znany jest przede wszystkim z krachu na Wall Street, PKB spadał. W 1929 r. wynosił on 103,7 mld USD. Czasy Wielkiego Kryzysu po krachu na giełdzie w 1929 roku to recesja ? PKB w 1933 r. osiągnął zaledwie 56,4 mld USD. Przez te cztery lata najważniejszy wskaźnik rozwoju gospodarczego spadł aż o 42%. W następnych latach PKB rósł. Jednak do II wojny światowej nie zdołał przekroczyć poziomu sprzed Wielkiego Kryzysu. W 1940 roku wynosił 101,3 mld USD. Natomiast po wojnie w 1946 r., PKB USA przekroczył 200 mld USD. Wojenne ożywienie widać też było w innych kluczowych wskaźnikach. Na przykład o ile w 1940 r. bezrobocie wynosiło 11%, to po zakończeniu wojny ? zaledwie 2%.Sektor zbrojeniowy idzie na wojnęWszyscy doskonale zdają sobie sprawę, że ewentualna wojna z Afganistanem będzie zupełnie inna niż ta w Zatoce Perskiej. W 1990 r. Amerykanie, dzięki rozwiniętej technologii wojskowej, zwyciężyli właściwie nie ponosząc ofiar. Teraz amerykańska armia z bronią najnowszej generacji stanie przeciwko zahartowanemu w walce narodowi, wyposażonemu również w amerykańską broń, tyle że starszego typu.W trakcie operacji ?Pustynna Burza? armia USA użyła inteligentnych bomb, samolotów naszpikowanych technologią oraz rakiet Patriot. Obywatele amerykańscy byli zachwyceni, wojna niczym z gier komputerowych toczyła się na ich oczach, klęska Iraku była szybka i bezapelacyjna. Po rozpadzie Układu Warszawskiego USA pokazały, kto jest najpotężniejszym państwem na świecie. Dobry nastrój obywateli szybko przełożył się na konsumpcję i popyt wewnętrzny ? w gospodarce po krótkiej recesji wrócił wzrost gospodarczy.Blitzkrieg w 1990 roku to w znacznej mierze zasługa użytych tam broni i technologii. Arsenał zastosowany w Iraku oszczędzał cywilną ludność, uderzając w wybrane cele, jak czołgi czy wozy bojowe. Duża część wymienionej broni została wyprodukowana przez firmę Raytheon, spółkę notowaną na NYSE. Amerykanie dysponowali także ?niewidzialnymi bombowcami? F-117 (na fot. obok), rakietami Cruise oraz działami thunderbolt. Właśnie dzięki wykorzystaniu wysokiej technologii wojna trwała krótko i zasłużyła sobie na miano prawie wirtualnego pojedynku, rodem z gier Nintendo. W operacji ?Pustynna Burza? wygrała przede wszystkim firma Raytheon. Teraz rynek ma także inne typy. Inwestorzy obstawiają, że wojnę z Afganistanem, oprócz amerykańskich żołnierzy, prowadzić będą także spółki Lockheed Martin, Northrop Grumman, Boeing oraz United Technologies. Do tego należy dodać firmę L-3 Communications Holding, która stworzyła większość obronnych systemów używanych przez Pentagon.Jedno jest pewne ? nie będzie to walka na rozległych przestrzeniach, z widocznymi celami. Szykuje się długa, uciążliwa wojna w górach i wąwozach Afganistanu, gdzie decydować będą ludzie, wspomagani przez zaawansowane systemy elektroniczne i telekomunikacyjne.Nowa brońna nową wojnęPo ataku na World Trade Center na papierach kilku spółek z sektora zbrojeniowego zaczęła się hossa. Inwestorzy wierzą, że podpiszą one nowe kontrakty i zwiększą produkcję. Konieczność rozpoczęcia działań wojennych nie do końca zaskoczyła amerykańskie firmy z sektora obronnego. Aktualnie w fazie wdrożeń i końcowych testów znajduje się wiele nowych produktów, które mogą zostać użyte w Afganistanie. Jednymi z ważniejszych są np. detektory ruchu, które pozwolą na przeprowadzanie ataków z powietrza dopiero wtedy, gdy wróg znajdzie się na otwartej przestrzeni. Takie urządzenia będą rozrzucane w terenie prowadzonych działań. W momencie wykrycia aktywności przekażą sygnał namierzający, który pozwoli na zlokalizowanie wroga. Firma Northrop Grumman testuje z kolei nowy system rakietowy Global Hawk, który będzie pracował praktycznie 24 godziny na dobę. Jest on przygotowany do działania w każdym terenie.Wiele nowych rozwiązań pochodzi ze spółek Boeing oraz Lockheed Martin. Pierwsza z nich wyprodukowała wyposażenie do nowej generacji inteligentnych bomb, które teraz będą włączone w system globalnego namierzania. Boeing wspólnie z koncernem Sikorsky przygotowują i testują nowy typ helikoptera bojowego ? Comanch, następcę słynnego Apache. Maszyna będzie gotowa do pracy w 2002 roku. Kilka firm zaangażowanych jest w budowę nowego myśliwca F-22. Właśnie pod koniec września odbył się jeden z wielu testów samolotu, przy okazji wypróbowano również nową rakietę typu powietrze ? powietrze AIM-120. Obydwie próby wypadły pomyślnie. Warto dodać, że F-22 to wspólne dzieło największych firm zbrojeniowych ? Lockheed Martin, Boeing, Pratt & Whitney, Northrop Grumman, Raytheon ? oraz Sił Powietrznych USA. Nad skrzydłami, kadłubem, systemem lotnym oraz bezpieczeństwem pracował Boeing. Northorp Grumman razem z Raytheonem, jako podwykonawcy Boeinga, rozwinęły, przetestowały i w końcu wyprodukowały system radarowy.Aktualnie testowanych jest pięć maszyn, które odbyły już po 1400 godzin lotów próbnych. Pentagon do tej pory, w ramach kontraktu, wydał na nowy produkt ponad 2 mld USD, z czego 1,4 mld to udział Lockheed Martina.Polska zbrojeniówkaW przeciwieństwie do przedsiębiorstw amerykańskich, polskie firmy z sektora zbrojeniowego nie mogą się pochwalić ani produktami o najwyższej technologii, ani dobrymi wynikami finansowymi. Na giełdzie amerykańskiej do sektora obronnego należy 19 spółek, na giełdzie londyńskiej jest notowanych 8 takich firm. Na warszawskim rynku nie ma żadnego przedsiębiorstwa, które można byłoby zaliczyć do branży obronnej.W 1999 r., w ramach programu restrukturyzacji przemysłu obronnego, dla trzech spółek przewidziano debiut na WGPW. Na parkiet miały zostać wprowadzone Zakłady Tworzyw Sztucznych Erg-Bieruń, Zakłady Sprzętu Precyzyjnego Niewiadów oraz Stomil Poznań. Zrezygnowano z tych planów. MSP uznało, że taki sposób prywatyzacji nie przyniesie spodziewanych rezultatów.Polskie spółki sektora obronnego, które zostały przeznaczone do prywatyzacji, można podzielić na sześć subsektorów: przemysł lotniczy, elektroniczny i precyzyjny, maszynowy, chemiczny, stoczniowy i gumowy.Z wszystkich firm z tej branży, dla których szuka się inwestora, do tej pory udało się sprzedać tylko dwie. 28 sierpnia br. 51% akcji PZL Warszawa Okęcie kupiło konsorcjum Avia System Group oraz EADS Contrucciones Aeronauticas, natomiast tydzień temu ? 21 września ? 85% akcji PZL Rzeszów kupił United Technologies Corporation, jedna z największych amerykańskich firm, nie tylko w sektorze obronnym, ale i na giełdzie w Nowym Jorku. Papiery tej spółki wchodzą do indeksu Dow Jones. UTC kupiło akcje rzeszowskiej firmy za 70 mln USD, taką samą kwotę Amerykanie zadeklarowali zainwestować w polską firmę. Podpisanie tej umowy to efekt wieloletniej współpracy pomiędzy należącą do UTC firmą Pratt & Whitney Canada a PZL Rzeszów w zakresie produkcji podzespołów lotniczych. Jest to druga tak poważna inwestycja amerykańskich spółek z sektora obronnego w tym rejonie Europy. Pierwszą był zakup 35% akcji czeskiej spółki Aero Vodochody, które kupił Boeing poprzez swoją firmę zależną Boeing Ceska w 1998 r. Pozostałe polskie firmy z sektora obronnego nie mają branżowego właściciela.W przypadku Gdańskich Zakładów Elektronicznych Unimor oraz ZL PZL Wola prywatyzacja zatrzymała się na rozesłaniu zaproszeń inwestorów do rokowań. Dla PZL Mielec zrezygnowano z przetargu na wybór doradcy prywatyzacyjnego ? ogłoszono upadłość firmy.Na przeszkodzie kolejnych prywatyzacji, już na etapie wyboru doradcy prywatyzacyjnego, stanęło także prawo. Uchwalona w 1999 roku ustawa o ochronie informacji niejawnych uniemożliwiała potencjalnemu doradcy prywatyzacyjnemu dostęp do informacji bez uzyskania świadectwa bezpieczeństwa przemysłowego. Specjalne pozwolenie musiały również uzyskać osoby wykonujące analizy finansowe. Po raz kolejny procesy prywatyzacyjne przesunęły się, a liczba doradców prywatyzacyjnych i potencjalnych kupców spadła. Na 26 ogłoszonych przetargów 17 postępowań umorzono (w pięciu nie udało się uzyskać wymaganej prawem minimalnej liczby uczestników postępowania, reszta ofert nie spełniała wymogów formalnych).Inwestorzy nie są zainteresowani tą branżą ? na 500 wysłanych zaproszeń do przetargów wpłynęło mniej niż 80 ofert (na 26 przetargów).W stosunku do dwóch firm (FŁT Kraśnik, PZL Świdnik), po dokonaniu analiz przedprywatyzacyjnych, wysłano do potencjalnych inwestorów zaproszenie do rokowań w sprawie sprzedaży akcji.Dla czterech spółek (BZE Belma, GZE Unimor, ZR Radmor, Stomil Poznań) zakończono analizy przedprywatyzacyjne ? trwają prace zmierzające do ogłoszenia zaproszeń do rokowań.Dla 12 firm (Erg Bieruń, Gamrat, PZL Kalisz, Maskpol, Nitron, Progaz, Niewiadów, ZM Tarnów, Przemysłowe Centrum Optyki, PZL Warszawa II, ZE Warel, PZL Hydral) wybrano doradców przedprywatyzacyjnych. Analizy tych firm powinny zakończyć się w tym kwartale, a publiczne zaproszenia do rokowań zostaną ogłoszone pod koniec tego roku. W stosunku do trzech spółek (Bumar-Łabędy, ZM PZL Wola, Huta Stalowa Wola) MSP chce wybrać doradcę prywatyzacyjnego w trybie przetargu ograniczonego. Stało się tak w związku z unieważnieniem kolejnych przetargów.