Wszystko w rękach banków

Wypowiadanie umów kredytowych przez kolejne banki oraz ocena bieżącej sytuacji spółki zmusiła STGroup do utworzenia ponad 40 mln zł rezerw. Biegły rewident zalecał już taki ruch, badając sprawozdanie za II półrocze 2000 r. Dlaczego wtedy dystrybutor się na to nie zdecydował ? nie wiadomo. Dalsze losy wrocławskiej spółki zależą teraz od dobrej woli wierzycieli.

Lawina złych wieści dla STGroup zaczęła się w lipcu br. Wówczas Compaq Computer poinformował, że wypowiada umowę dystrybucyjną, oskarżając spółkę o utratę płynności finansowej. Zarzut, od którego wrocławski dystrybutor zdecydowanie się odżegnywał, okazał się w pełni uzasadniony.Kłopoty to moja specjalnośćJednak kłopoty STGroup sięgają przynajmniej końca 2000 r. Segment rynku IT, w którym specjalizuje się spółka, boryka się z poważnymi problemami. Spadające i tak niskie marże oraz zmniejszony popyt na sprzęt komputerowy zaowocowały już kilkoma bankructwami dystrybutorów. Pogarszającą się ogólną koniunkturę podkreślały dodatkowo niepowodzenia samego STGroup.Pierwszą porażką było fiasko przejęcia firmy WEB Marketing, na bazie której miał powstać STG Internet. Ostatecznie stworzenie i sfinansowanie tego podmiotu musiał udźwignąć sam STGroup. Kolejną była nieudana fuzja z California Computers. Ponieważ proces łączenia był zaawansowany i w tym przypadku spółka poniosła stosunkowo wysokie koszty.Na bazie internetowej hossy STGroup postanowił także zaangażować się w portal internetowy. Następstwem tego był zakup udziałów Internet Idea, właściciela portalu YoYo.pl. To, co na początku wydawało się sukcesem, okazało się jedynie źródłem dodatkowych kosztów i w konsekwencji pozostali udziałowcy Internet Idea złożyli wniosek o upadłość spółki.Uciec z tonącego okrętuNieudane przedsięwzięcia odbiły się na notowaniach STGroup, jednak nie w sposób znaczący. Do większej przeceny papierów przyczyniła się dopiero trwająca kilka miesięcy wyprzedaż na giełdzie dużych pakietów akcji wrocławskiej spółki prowadzone przez jednego z jej głównych udziałowców ? Mirosława Lampkę. Nieoficjalnie wiadomo, że próby porozumienia się z nim dwóch pozostałych dużych akcjonariuszy spełzły na niczym. Łącznie od września 2000 r. do marca 2001 r. sprzedał on na giełdzie prawie 500 tys. walorów. Jak się później okazało, wyprzedaż papierów po ? jak wówczas sądzono ? niskiej cenie, była dla niego dobrym posunięciem i mogła być sygnałem dla innych inwestorów.Dwóm pozostałym dużym właścicielom starczyło jednak cierpliwości aż do sierpnia br. Wówczas jeden z nich poinformował o zbyciu niecałych 200 tys. akcji, a we wrześniu kolejnych 50 tys. W tym miesiącu akcji (70 tys.) pozbywała się także firma Agnitio, należąca do kolejnego członka rady nadzorczej i akcjonariusza STGroup. Łącznie właściciela zmieniło ok. 850 tys. walorów z nieco ponad 9 mln, które wyemitowała wrocławska spółka. Zdecydowanym wygranym tej batalii był jednak Mirosław Lampka, który jeszcze w marcu dostawał za akcję ok. 6 zł, podczas gdy we wrześniu można je było sprzedać już tylko za nieco ponad 1 zł.Dobre samopoczucie trwa nadalMimo fiaska kilku zamierzonych na 2000 r. inwestycji, jeszcze na początku 2001 r. przedstawiciele STGroup byli spokojni o losy spółki. ? STGroup nie obawia się o kondycję finansową w 2001 r. Po raz pierwszy w historii przychody firmy za jeden kwartał przekroczyły 100 mln zł. Nie mogę dziś podać konkretnych prognoz na rok bieżący, ale wkrótce zostaną one przedstawione. Znaczny wpływ na wynik spółki może mieć m.in. sprzedaż firmy zależnej Soft-tronik Ostrava ? mówił wówczas prezes spółki Zbigniew Siama. Zapowiadał także, że najpóźniej w kwietniu br. STGroup zakończy proces wyboru partnera strategicznego dla Internet Idea, właściciela portalu YoYo.pl.Mimo że o internetowej hossie dawno już wszyscy zapomnieli, na początku czerwca br. STGroup zdecydował się na zwiększenie do 100% udziałów w spółce Spin, dzięki czemu uzyskał pełną kontrolę nad Internet Idea. ? Dzięki tej inwestycji będziemypełni odpowiedzialni za to, co dzieje się w Internet Idea. Pozwoli nam to na lepszą kontrolę i zarządzanie spółką ? tłumaczyli wówczas przedstawiciele STGroup.Zapowiadana sprzedaż Soft-tronik Ostrava miała miejsce pod koniec czerwca 2001 r. Za 80% udziałów STGroup uzyskał 2,36 mln DEM. Wcześniej planował pozyskać z tej transakcji ok. 12 mln zł. Dlaczego wrocławski dystrybutor pozbył się jednej z rentownych spółek zależnych ? nie wiadomo.Biegły rewident zalecaTymczasem już w kwietniu br. biegły rewident badający sprawozdanie finansowe STGroup za II półrocze 2000 r. zalecił spółce utworzenie rezerw o łącznej wartości 14 mln zł. PricewaterhouseCoopers zauważył m.in. ?że na obecnym etapie funkcjonowania rynku internetowego nie jest w stanie ocenić, czy nastąpiła trwała utrata wartości aktywów?.STGroup ripostował, ?że korekta wyceny spółki nie jest potrzebna?. Biegły rewident stwierdził, że STGroup nie dokonał wyceny rynkowej własnych akcji na dzień sporządzenia półrocznego sprawozdania finansowego. Wartość tych papierów 31 grudnia 2000 r. była niższa od ceny nabycia o 1,36 mln zł, a w dniu podpisania opinii (30 marca 2001 r.) o 2,32 mln zł. Rewident wskazał też na pożyczki o łącznej wartości 16 mln zł udzielone spółce stowarzyszonej ? STG Capital.PricewaterhouseCoopers zwróciła uwagę, że firma ta w zasadzie nie prowadzi działalności gospodarczej, a jej aktywa stanowią udziały w innych podmiotach odkupione od STGroup oraz akcje spółki-matki. Przecena walorów STGroup na giełdzie spowodowała znaczny spadek wartości aktywów posiadanych przez STG Capital, co z kolei, zdaniem biegłego rewidenta, uniemożliwia jej spłatę zobowiązań w wyznaczonym terminie. W związku z tym PricewaterhouseCoopers zalecił STGroup utworzyć rezerwę na wartość udzielonych pożyczek oraz dokonać odpisu aktualizującego w łącznej kwocie 11,4 mln zł.? Zgodnie z ustawą o rachunkowości, zastanawialiśmy się, czy tworzyć rezerwę. Nie mieliśmy takiego obowiązku. O stosownych działaniach będziemy myśleć na koniec roku finansowego (30 czerwca 2001 r.). Będzie to zależało od kursu naszych akcji. Jeśli osiągnie on 11 zł, to nie będzie problemu. Chcę zapewnić, że regulujemy zobowiązania i nie mamy kłopotów z płynnością ? podkreślał prezes STGroup.40 mln zł rezerwy stało się faktemOkazało się jednak, że zalecenia PricewaterhouseCoopers okazały się słuszne. W miniony piątek zarząd STGroup poinformował, że wobec trudnej sytuacji Internet Idea, która złożyła wniosek o upadłość, utworzono rezerwy na wartość inwestycji w tę spółkę (tj. 100% wartości akcji), odsetek od pożyczek oraz należności handlowych od spółki w łącznej kwocie 9,3 mln zł. Rezerwą objęto także 100% wartości udziałów i pożyczek udzielonych spółce Spin, której głównym składnikiem majątku są akcje Internet Idea (łącznie 6,3 mln zł).Powiększono ponadto z 20% do 100% rezerwę na wartości pożyczek wraz z odsetkami, udzielonych spółce stowarzyszonej STG Capital oraz na udziały w tej firmie (łącznie 14,7 mln zł). Zarząd negatywnie oceniał możliwość ich spłaty ze względu na drastyczną przecenę wartości akcji STGroup, będących główną pozycją aktywów STG Capital. Należności od akcjonariuszy z tytułu sprzedaży udziałów w STG Capital, wraz z odsetkami, wobec braku realnych propozycji ich spłaty, uznano za aktywa zagrożone i utworzono rezerwę na ich wartość bilansową w kwocie 6,7 mln zł. Utworzono również rezerwy na pozostałe należności handlowe, wartość zapasów oraz należności celne w kwocie 3,8 mln zł.Wszystko w rękach bankówW połowie sierpnia br. STGroup ogłosiła nową strategię. Przewidywała ona koncentrację na dystrybucji zaawansowanych produktów i rozwiązań technologicznych oraz sprzedaży przez spółki zależne usług, będących uzupełnieniem oferty dystrybucyjnej. Zakładała ona także znalezienie inwestorów zarówno dla spółki-matki, jak i podmiotów zależnych. Było już jednak za późno.Miesiąc później wniosek o upadłość złożyła Interent Idea. STGroup, kontrolujący ok. 77% spółki, miał zadecydować o objęciu akcji nowej emisji portalu. W ten sposób pozyskałaby on 4,6 mln zł, co pozwoliłoby mu na dalsze funkcjonowanie. Wrocławska firma nie zdecydowała się na ten krok, co było złamaniem warunków umowy inwestycyjnej. W tym samym czasie Janusz Polowczyk, wiceprezes STGroup, składa rezygnację, twierdząc, że przyjęte przez zarząd prognozy, dotyczące sprzedaży w nadchodzącym kwartale są niemożliwe do zrealizowania.Pod koniec miesiąca Bank Handlowy poinformował, że niewykonanie umowy o kredyt spowodowało wygaśnięcie użyczenia oddanych przez bank STGroup rzeczy ruchomych, które wcześniej tytułem zabezpieczenia zostały przewłaszczone na rzecz BH. Wartość zobowiązania wynosi 19,79 mln zł. W odpowiedzi STGroup informuje, że zwróci się do wierzycieli z propozycją restrukturyzacji zadłużenia w ramach programu naprawczego.W ślad za BH idą AmerBank i ING BSK. Jednak te ostatnie zaznaczają, że podtrzymują gotowość przystąpienia do rozmów dotyczących programu naprawczego i restrukturyzacji zobowiązań STGroup w przypadku przystąpienia do rozmów pozostałych głównych wierzycieli. Są nimi, oprócz banków, dostawcy i inni partnerzy, z którymi współpracuje spółka. Tak naprawdę jednak losy wrocławskiej firmy spoczywają w rękach banków i to one zadecydują, czy najstarszy polski dystrybutor nie zniknie z rynku.

TOMASZ [email protected]