Według NIK w Polsce nie działa system ochrony dróg przed niszczeniem. Kontrola ujawniła przeładowanie pojazdów, przewozy nielegalne i bez odpowiedniej opłaty. Z raportu NIK dotyczącym pobierania opłat przez administrację publiczną za przejazdy pojazdów nienormatywnych (ponadgabarytowych) wynika, że zarządy dróg bardzo rzadko kontrolują wymiary i masę pojazdów znajdujących się na drogach. Wag nie ma także na większości przejść granicznych. Około 30 proc. samochodów ciężarowych poruszających się po naszych drogach to samochody przeciążone. Albo w ogóle nie powinny jeździć, albo ich właściciele powinni uiszczać opłaty, które zrekompensują zniszczenia dróg - powiedział na czwartkowej konferencji prasowej wiceprezes NIK Jacek Jezierski. Według niego, w Polsce nie działa system wydawania pozwoleń na przewozy pojazdów nienormatywnych i egzekwowania kar za ich brak. Nie istnieje także system kontroli, co sprawia, że przewoźnicy czują się bezkarni. Wiceprezes przypomniał, że w przypadku ujawnienia przejazdu bez zezwolenia kierowcy pojazdów nienormatywnych traktowali nakładaną na nich opłatę jako opłatę urzędową, a nie karę za nieprzestrzeganie prawa. Kierowali więc skargi do NSA, w których kwestionowali wysokość opłat. Nowelizacja ustawy o drogach publicznych, w których jest to dokładnie wyjaśnione, znajduje się w tej chwili u prezydenta. Jezierski dodał, że nawet jeżeli na jakiejś drodze służby drogowe ustawią wagę, to kierowcy za pomocą systemu łącznościowego poinformują się o tym i ominą przeszkodę . Według pomiarów Instytutu Badawczego Dróg i Mostów w Warszawie z 2000 roku, straty spowodowane niszczeniem dróg wynoszą prawie 2 mld zł i przekraczają wydatki budżetu na budowę, modernizację, utrzymanie i ochronę dróg krajowych o 350 mln zł. Wiceprezes NIK szacuje, że ok. 10 proc. dróg w Polsce w ogóle nie nadaje się do użytku, 40 proc. jest poniżej stanu alarmowego.

(PAP)