Oczekiwana przez większość uczestników rynku poprawa notowań wystąpiła chyba nieco wcześniej, niż sądzono. Pomimo gorszych od szacunków wskaźników makroekonomicznych i wyników finansowych spółek, na rynku zapanował powszechny optymizm. O ile sam kierunek ruchu cen można wytłumaczyć oczekiwaniami na dość prawdopodobną, choć nieznaczną poprawę sytuacji gospodarczej, o tyle skala ostatnich wzrostów budzi już poważne obawy, czy aby optymizm nie jest zbyt duży. Dość zadziwiające jest zwłaszcza zachowanie rynku amerykańskiego ? zignorowanie ubiegłotygodniowych fatalnych danych makroekonomicznych (zamówienia na dobra trwałego użytku, sprzedaż użytkowanych domów). Dane te były na tyle złe, że tylko w części mogą być usprawiedliwione wydarzeniami z 11 września. Rynek jednak liczy, że wskaźniki w następnych okresach będą lepsze. W sytuacji gdyby dane makroekonomiczne publikowane w najbliższych tygodniach (nie dotyczące już okresu bezpośrednio po ataku terrorystycznym) nie pokazywały żadnej poprawy, obecna siła rynku amerykańskiego może się nieco zmniejszyć.Również w przypadku rynku polskiego można odnieść wrażenie, że wszystkie złe wiadomości są już zdyskontowane. Obawiam się, że tak nie jest. Technicznie wykres WIG20 wygląda bardzo podobnie jak w październiku 1998 roku (po kryzysie rosyjskim). Trzy lata temu WIG20 w ciągu miesiąca wzrósł z poziomu 971 pkt. (8 października) do 1324 pkt. (2 listopada). W ciągu następnego miesiąca indeks dynamicznie zniżkował ? spadek zniósł dwie trzecie poprzedzającego go wzrostu i zakończył się 1 grudnia na poziomie 1080 pkt. Obecna zwyżka rozpoczęła się dokładnie w trzecią rocznicę wzrostów z 1998 roku. WIG20 wczoraj dotarł już do oporu na poziomie 1300 pkt., znajduje się jednocześnie bardzo blisko górnej linii w półtorarocznym kanale spadkowym (1350 pkt.). Opory te mogą okazać się na tyle skuteczne, że w najbliższych tygodniach zamiast kontynuacji wzrostów dojdzie do silnych spadków ? być może porównywalnych do tych sprzed trzech lat.