W dalszym ciągu największy wpływ na notowania ropy naftowej miały rozważania dotyczące polityki OPEC. Przeważa opinia, że podczas konferencji zapowiedzianej na 14 listopada ministrowie państw członkowskich zmniejszą, już po raz czwarty w tym roku, wydobycie, aby zapobiec dalszemu spadkowi cen tego surowca. Za krokiem takim opowiadają się rządy Algierii, Kataru, Iraku, Wenezueli i Arabii Saudyjskiej. Ograniczenie podaży u progu sezonu zimowego na półkuli północnej, gdy rośnie tam popyt na olej opałowy, powinno sprzyjać zwyżce notowań ropy, a dodatkowym bodźcem jest rozważane przez rząd USA zwiększenie strategicznych rezerw tego surowca. Jednak czynniki te zrównoważyła seria danych statystycznych, świadczących o recesji w gospodarce amerykańskiej, i cena gatunku Brent z dostawą w grudniu spadła w Londynie z 21,01 USD za baryłkę w poprzedni piątek do 19,54 USD w końcu mijającego tygodnia. Do spadku notowań przyczyniły się też przypuszczenia, że redukcja wydobycia przez OPEC nie przyniesie oczekiwanego efektu, gdyż państwa tego ugrupowania nie przestrzegają w pełni ustalonych limitów.