Zajęcie na poniedziałkowej sesji niewłaściwej pozycji tuż przed pojawieniem się informacji o katastrofie lotniczej mogło - przy założeniu, że inwestor przestał w tym momencie interesować się sytuacją rynkową aż do chwili zakończenia sesji, kiedy to zamknął pozycję - kosztować go nawet utratę blisko 600 zł na jednym kontrakcie, co przy depozycie w wysokości nieco ponad 1400 zł, oznaczało około 40% zainwestowanej kwoty. Podobne sytuacje zdarzały się w ostatnich tygodniach już wielokrotnie i dotyczyły nie tylko gwałtownego załamania rynku, ale i nadspodziewanych wzrostów.
- Osobiście nie znam przypadków, by któryś z inwestorów stracił w poniedziałek znaczną część pieniędzy. Pamiętajmy jednak, że nie trzeba aż tak gwałtownych wydarzeń, jak ostatnie, by drastycznie uszczuplić swoje aktywa - mówi PARKIETOWI Dariusz Wawrzyńczak, szef zespołu front office DM BOŚ. Zaznacza jednocześnie, że inwestorzy działający na rynku terminowym (a w ostatnich miesiącach jest ich w DM BOŚ blisko dwustu) z reguły wytrwale wpatrują się w monitory, przesiadując w POK-ach, czy też obserwując sesje w internecie. - Oczywiście, zdarzają się i tacy, którzy zajmą pozycję, potem nie obserwują sesji, a na koniec dnia są bardzo zdziwieni - dodaje D. Wawrzyńczak.
Przedstawiciele największych sieci wśród rodzimych domów maklerskich uspokajają, iż sytuacje, w których inwestorzy mogliby się niespodziewanie zagapić, jeśli nawet się zdarzyły, to należały do rzadkości. - Z naszych obserwacji wynika, że ludzie, którzy grają na kontraktach z reguły nie wychodzą z POK-ów przed końcem sesji. Jeśli nawet ktoś w krytycznych godzinach, gdy miały miejsce gwałtowne ruchy indeksów, znajdował się poza biurem, to zawsze pozostawał mu dostęp do internetu, gdzie komunikaty z bieżącymi informacjami pojawiają się niemalże na bieżąco - informuje Tomasz Lis, dyrektor obszaru detalicznego DM PBK. Według niego, sprawdzenie teraz, ilu inwestorów straciło ostatnio na niespodziewanych wydarzeniach jest nie do wychwycenia. Także Bożena Kłopotowska, kierownik zespołu obsługi transakcji CDM Pekao SA, uspokaja, że spośród około tysiąca inwestorów aktywnie działających na rynku futures, większość i tak obserwuje sesję w POK-ach lub na stronach internetowych. - Ponadto więksi klienci z reguły znajdują się pod indywidualną opieką maklerów, którzy zawsze w takich sytuacjach mogą zadzwonić do swoich inwestorów - zapewnia B. Kłopotowska.