Towarzyszyło temu utworzenie największej chyba od roku luki hossy, która powinna teraz zabezpieczać przed ewentualnymi spadkami. Wszystko odbyło się przy dużym wzroście obrotów, więc trudno znaleźć jakieś negatywne elementy podczas wczorajszej sesji. No, może sam jej przebieg, gdzie od kilku dni zaznaczył się pewien schemat. Przez większą część notowań trwa stabilizacja, a ostatnia godzina przynosi silne dynamiczny ruch w górę. To sugerowałoby, że z żadną akumulacją nie mamy już do czynienia, a raczej trwa już "właściwa" fala wzrostowa, której głównym celem jest jak największy wzrost kursów. Pokazują to niektóre wskaźniki techniczne, które zaczynają nie nadążać za zwyżkami. Ale nie ma się co czepiać. Napływają kolejne sygnały potwierdzające siłę trendu, choć trzeba się liczyć z tym, że rynek może stać się bardziej chimeryczny.
Wynika to z dwóch czynników. Po pierwsze głównym determinantem wzrostów są wydarzenia zagranicą - zwyżki na amerykańskich i sukcesy w Afganistanie. Pojawiły się pogłoski o schwytaniu ben Ladena, co znalazło odbicie w notowaniach na giełdach w Azji i początku sesji w Europie. Jeśli jednak będą to tylko pogłoski to kupujący w oparciu o tą informację akcje, mogą zacząć je sprzedawać, co przy tym stanie wykupienia rynków grozi korektą.
Po drugie nasz rynek jest po silnych zwyżkach, więc korekta jest tu jak najbardziej naturalna. Wchodzących do gry na obecnych poziomach cenowych akcje mogą nieco palić już w ręce, więc ich reakcje będą bardziej emocjonalne.
To wszystko jednak nie zmienia pozytywnego obrazu parkietu. Może on się zmienić w razie szybkiego powrotu WIG20 poniżej 1300 pkt., gdzie znajdują się przełamane wczoraj opory. Ale na to na razie się nie zanosi.
Krzysztof Stępień