Można wnioskować, że głównie pochodzi ona od tego grona inwestorów, którzy obawiają się o dalsze propozycje budżetowe i ich wpływ na decyzje członków RPP na najbliższym posiedzeniu Rady.
Na dziś na 18.00 zwołana jest konferencja prasowa po posiedzeniu rządu, które ma być poświęcone przyszłorocznemu budżetowi. Wtedy zapewne dowiemy się dalszych szczegółów. Chodzi głównie o zmiany, których rynek do tej pory nie dyskontował, czyli podatek importowy, czy zwiększenie deficytu. Pojawienie się takich rozwiązań zapewne negatywnie odbije się na cenach akcji. Mniejsze znaczenie będą miały przyjęte założenia makroekonomiczne, bo analitycy zdają sobie sprawę, że w obecnej chwili prognozowanie tych wielkości jest obarczone bardzo dużym ryzykiem. Zresztą już do prasy przedostały się informacje o poziomie wzrostu PKB, który jest niższy, niż wcześniej się mówiło.
Ale aktualnie możemy mówić o obawach, które niekoniecznie muszą przybrać realną postać. Jeśli okaże się, iż projekt przyszłorocznego budżetu nie odbiega zbytnio od tego, co słyszeliśmy wcześniej, ci, którzy dziś sprzedają, bojąc się nieprzyjemnych niespodzianek, mogą jutro akcje odkupywać.
Trzeba przy tym wszystkim pamiętać, iż nadal w znacznym stopniu sytuację u nas na parkiecie determinują wydarzenia na giełdach zagranicznych. Bez głębszego spadku na nich zagrożenie powrotem WIG20 poniżej głównej linii bessy jest w znacznym stopniu ograniczone.
Krzysztof Stępień