Problem z nową emisją akcji serii F pojawił się wówczas, gdy jeden z mniejszościowych inwestorów zaskarżył uchwałę WZA z 21 lutego br., wskazując, że sprzyja ona wyłącznie grupie posiadaczy akcji imiennych uprzywilejowanych, którym nadaje się prawo do objęcia po nominale 4 akcji nowej emisji pod warunkiem zrzeczenia się uprzywilejowania co do głosu (1:5). Dotkniętych takim projektem uchwały poczuło się wówczas wielu drobnych inwestorów, jednak z reguły nie dopełnili oni formalności pozwalających na jej oprotestowanie.
Od tamtego czasu minęło kilka miesięcy. Pażur rozpoczął przygotowywanie prospektu emisyjnego i jednocześnie - na co wszystko wskazuje - postanowił pozbyć się niewygodnego pozwu. Spółka zwołała bowiem na sierpień kolejne walne, na którym podjęto decyzję o uchyleniu uchwały z 21 lutego i jednocześnie zadecydowano o zmianie treści tamtej uchwały. Nowe brzmienie jest identyczne ze starym, z wyjątkiem pojawienia się sformułowania "inwestorzy kwalifikowani". Idea przeprowadzenia emisji nie została jednak zmieniona i nadal posiadaczom akcji uprzywilejowanych oferuje się od 3 825 tys. do 7 650 tys. walorów serii F.
Według Tomasza Brochockiego, prezesa zarządu Pażura, zaskarżenie jest już bezprzedmiotowe. - Uchwała z lutego została uchylona i jej już nie ma - informuje PARKIET. Przyznaje jednocześnie, iż taka operacja jest swego rodzaju wybiegiem technicznym, lecz, jego zdaniem, inwestor również stosuje podobne metody.
Akcjonariusz, który nie chce ujawniać swojego nazwiska, uważa jednak, iż racja leży po jego stronie i zaskarżenie jest ciągle aktualne. - Choć projekty na WZA, które odbyło się w sierpniu, były mi znane wcześniej, to uważam, że nie musiałem, a nawet nie mogłem ich zaskarżać. Nowe WZA zdecydowało bowiem najpierw o uchyleniu starej uchwały, a następnie o zmianie jej treści. Nie przyjęto żadnej zupełnie nowej uchwały o emisji serii F, która miałaby sierpniową datę - mówi inwestor.
Jego zdaniem, mamy zatem do czynienia ze zmianą treści uchwały z lutego, a ona nadal jest zaskarżona, bo wniosek nigdy nie został wycofany. W innym przypadku uchwały o emisji - jeśli przyjmiemy, że próbowano zmieniać coś, czego już nie ma - po prostu nie istnieją. - Nie zamierzam jednak tej sprawy odpuścić - dodaje akcjonariusz. Tomasz Brochocki również nie chce składać broni i, jak zapowiada, procesy związane z doprowadzeniem emisji do skutku będą kontynuowane.