Przypomnijmy doszło wtedy do powrotu poniżej głównej linii bessy, co każe wcześniejszy sygnał kupna w postaci przełamania tej linii uznać za fałszywy. To ma bardzo niekorzystne konsekwencje dla koniunktury na rynku w najbliższych dniach. Nie pozostawia to wątpliwości w kwestii, że rynek w najlepszym wypadku wszedł w fazę korekty sześciotygodniowych wzrostów, ale wygenerowanie fałszywego sygnału ostrzega przed tym, że spadki będą głębokie i dynamiczne. Nawis podażowy, wytworzony w wyniku kupna akcji w oparciu o fałszywe przesłanki, szybko się uaktywni i nie pozwoli na nic więcej, jak tylko ruch powrotny do linii bessy.
Właśnie z takim scenariuszem mamy do czynienia na początku sesji, kiedy to WIG20 dotarł do 1290 pkt. i bardzo szybko odpadł od tego poziomu. Fakt, że indeks nie zdołał się na tym poziomie utrzymać nawet przez pół godziny jest dobitnym potwierdzeniem zmiany układu sił na rynku i zdobycia wyraźnej przewagi przez niedźwiedzie.
Warto też wspomnieć o Pekao, który spadł wczoraj o ponad 2% przy wolumenie obrotu największym od początku lipca. To potwierdza wcześniejsze spostrzeżenia o zwiększającej się liczbie spółek, których obraz techniczny ulega szybkiemu pogorszeniu.
W takiej sytuacji kondycja rynków zagranicznych schodzi na plan dalszy. Wydaje się, że i one znacznie osłabiły się w minionych dniach, a ewentualne zniżki również tam mogłyby tylko przyczynić się do utrwalenia i pogłębienia spadków na naszym parkiecie.
Krzysztof Stępień