Według firmy badawczej, instant messaging może stać się narzędziem komunikacji ważniejszym od poczty elektronicznej już za trzy lata. Komunikatory mają wtedy obsługiwać - w skali globalnej - 60 proc. kontaktów nawiązywanych on-line, a liczba użytkowników instant messaging sięgnie 180 milionów. IDC szacuje z kolei, że w 2000 r. za pośrednictwem komunikatorów wysyłano przeciętnie 900 mln wiadomości dziennie, w 2004 r. liczba ta ma wzrosnąć do 7 miliardów.
Do niedawna aplikacje instant messaging uważano przede wszystkim za zabawkę dla nastoletnich internautów. Dane dotyczące amerykańskiego rynku internetowego, pochodzące z lipca br. (badanie Pew Internet & American Life Project), w dużym stopniu potwierdzają taką tezę. Pokazują bowiem, że w USA z komunikatorów korzysta aż 74 proc. nastolatków, mających dostęp do sieci. Dla co piątego z nich komunikator jest już dziś podstawowym sposobem porozumiewania się ze znajomymi, ważniejszym nawet od telefonu.
Komunikatory wykorzystują na tyle prostą technologię, że wielu komputerowych guru odnosiło się do nich z lekceważeniem. Potencjał instant messaging zaskoczył jednak nawet profesjonalistów z branży. Obecnie, coraz częściej mówi się o komunikatorach w kontekście biznesowym, np. efektywnej komunikacji między pracownikami firmy (praca nad jednym projektem on-line) albo o szybkich kontaktach z zewnętrznymi konsultantami.
Użytkownicy biznesowi obawiają się o bezpieczeństwo informacji przekazywanych za pośrednictwem komunikatorów. Ich obawy nie są bezpodstawne. Jak powiada analityk Yankee Group, Steven Vonder Haar: "Takie aplikacje (komunikatory) mogą przyprawić facetów z działu IT o przedwczesną siwiznę". Chodzi głównie o łatwość, z jaką instant messaging omija zabezpieczenia typu firewall. Dochodzi do paradoksu: dwóch kolegów, siedzących przy biurkach odległych od siebie o kilkanaście metrów, wysyła do siebie wiadomości, czasami o poufnej treści, które zanim trafią na ekran odbiorcy, przechodzą przez zewnętrzne serwery. Firmy zaczynają instalować komunikatory działające wyłącznie w sieci korporacyjnej, ale to z kolei oznacza odcięcie od możliwości kontaktów z dostawcami i klientami.
Korporacje nie mają wyboru: zlekceważenie komunikatorów, to pozbawienie się szansy na zwiększenie efektywności działania. Jak podaje Insight Express, 82 proc. użytkowników technologii IM uważa za jej główny atut możliwość natychmiastowego sprawdzenia, czy osoba, z którą chcemy się skontaktować, jest on-line. Można więc zrezygnować z prób dodzwaniania się do kolegi, którego nie ma w biurze albo jest zajęty i nie ma czasu z nami rozmawiać; koniec z wysyłaniem e-maili, na które i tak nie dostaniemy odpowiedzi. Według Gartnera, instant messaging może ograniczyć wewnętrzną korespondencję e-mailową w firmach od 30 do 40 proc., a komunikację głosową o 10 do 15 proc.