Zdaniem uczestników narady podatek importowy byłby głównie "podatkiem antyimportowym" i osłabiałby przedsiębiorstwa, których produkcja oparta jest na imporcie uzupełniającym. "Podatek importowy ma pewne zalety, ale w długim okresie czasu jest nie do przyjęcia. Spowoduje zahamowanie działań inwestycyjnych i będzie to cios głównie dla małych firm" - powiedział Marek Goliszewski prezes Busines Centre Club. Dodał, że podatek w "łańcuchu skutków uderzy" na końcu w konsumentów. Jacek Socha przewodniczący Komisji Papierów Wartościowych i Giełd powiedział, że "podatek ma być wprowadzony na dwa lata, ale jest to zbyt krótki okres, aby ujawniły się zjawiska pozytywne" i trudno będzie powiedzieć, jakie są skutki jego wprowadzenia. Negatywne skutki podatku dla konsumentów przewidywał Mirosław Grelik z Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Stwierdził, że podatek importowy znacznie zwiększy koszty przedsiębiorstwa, a to oznacza, że PGNiG przerzuci te koszty na wszystkich odbiorców paliw. Profesor Witold Bień ze Szkoły Głównej Handlowej stwierdził, że można wprowadzić zwrot podatku importowego eksporterom, podobnie jak jest to robione z podatkiem VAT. Propozycję tą za interesującą uznał profesor Wiesław Sadowski z Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. Jego zdaniem "podatek importowy ma wielkie wady, ale byłoby błędem, gdyby pominąć możliwość jego zastosowania w obecnej sytuacji gospodarczej" Wprowadzenia podatku importowego domaga się PSL. Prezes Stronnictwa wicepremier Jarosław Kalinowski brał udział w piątkowej debacie. Jednak w projekcie budżetu na 2002 rok nie ma propozycji wprowadzenia tego podatku. Propozycja jest jednak wciąż badana. Zwolennicy wprowadzenia podatku szacują, że w pierwszym roku obowiązywania podatek importowy powinien przynieść budżetowi państwa 12 mld zł wpływów, w drugim roku 8 mld zł. Podatek importowy musi spowodować wzrost inflacji. Zwolennicy podatku szacują ten wzrost na 0,5 punktu procentowego. Natomiast Goliszewski prezes BCC uważa, że będzie to jeden punkt procentowy. W czasie debaty profesor Sadowski stwierdził, że jego zdaniem w obecnej sytuacji konieczne jest" nie hamowanie inflacji, lecz polityka pobudzania wzrostu" Wcześniej 9 listopada premier Miller poinformował że jest rozważana możliwość wprowadzenia podatku importowego. Zastrzegł, że do określenia stanowiska w tej sprawie niezbędna jest wypowiedź WTO (Światowej Organizacji Handlu) i Unii Europejskiej, określająca, czy partnerzy zamierzają zastosować ewentualne retorsje wobec Polski w przypadku wprowadzenia takiego podatku. "Do dzisiejszego dnia nie mamy jeszcze odpowiedzi na pytania, jak nasi partnerzy na to zareagują, a bez wiedzy na ten temat trudno podejmować wiążące decyzje" - mówił 9 listopada premier. W czasie piątkowej debaty "zgodnie argumentowano, że wprowadzenie nowego podatku w istotny sposób pogorszy warunki negocjacji akcesyjnych z UE, wskazując na Polskę jako kraj nieprzewidywalny" - napisano w komunikacie CIR. Przeciwko podatkowi importowemu wcześniej wypowiadali się uczestniczący w piątkowej debacie: wicepremier Marek Belka i minister gospodarki Jacek Piechota. Także zdaniem premiera Millera, podatek importowy może wywołać złe skutki. "70 proc. polskiego importu, to nie import konsumpcyjny, tylko zaopatrzeniowy. Otóż wyobraźmy sobie, że wprowadzamy podatek importowy. To przecież oznacza, że wzrosną ceny wielu artykułów, gdyż wzrosną koszty produkcji. To też trzeba brać pod uwagę. Dzisiaj nie wykluczamy żadnego wariantu" - powiedział 9 listopada Miller. Natomiast minister Piechota powiedział dziennikarzom w czwartek przed konferencją prasową z okazji 5. rocznicy przystąpienia Polski do OECD: "Zlecone przeze mnie ekspertyzy pokazują, że wprowadzenie podatku importowego to obniżenie rentowności przedsiębiorstw o 0,3-0,4 proc."

(PAP)